Fundamenty, Gadki tatki

6 rzeczy, których NIE POSTANAWIAM, tylko o których od dawna staram się pamiętać jako mąż, ojciec i facet

Z końcem roku duża część z nas ustala sobie ambitne postanowienia, które mają zrealizować się w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Chcemy schudnąć lub “zrobić masę”, rzucić palenie, zmienić pracę i zacząć lepiej zarabiać czy zacząć uprawiać sport.  Powiedzmy sobie szczerze: w większości te wielkie plany spalają się na panewce. Z reguły okazuje się, że motywacja spada wprost proporcjonalnie do upływającego czasu.  

Dlatego nie będę przedstawiał listy najlepszych postanowień noworocznych, bez których ten rok będzie przegrany. Ale mam kilka rzeczy, o których jako mąż, ojciec i facet staram się pamiętać nie tylko w Nowym Roku, ale przez cały czas. Dziś 6 z nich:

PRZYJMIJ PORAŻKĘ Z GODNOŚCIĄ

Nie wiem jak wy, ale ja nie znoszę przegrywać. Gdy nawalę, w pierwszej chwili wolę wyprzeć problem, niż spojrzeć prawdzie w twarz i stwierdzić: no nie wyszło… Oczywiście nikt nie jest doskonały. Człowiek popełnia błędy i ponosi porażki w każdej dziedzinie życia. W pracy, w życiu osobistym, w rodzicielstwie. W tym ostatnim jest to nad wyraz trudne, bo niełatwo jest zaplanować tę drogę, która jest przed nami. Wszystko jest płynne. Ojcostwo i macierzyństwo to nie autostrada Poznań – Warszawa, o której wiemy wszystko: gdzie jest stacja benzynowa, gdzie zjazd na Łódź, a gdzie na Gdańsk. Rodzicielstwo jest zupełnie inne. To operacja na żywym organizmie, o którym możemy czytać wiele, jednak na koniec i tak nie możemy być pewni gdzie jest rozwiązanie. Nie jesteśmy zaprogramowanymi robotami, nie wszystko wychodzi. Ale jak się wali (często wszystko naraz) to nie spuszczajmy wzroku tylko bierzmy się do pracy. 

SPĘDZAJ Z DZIECKIEM TYLE CZASU, ILE MOŻESZ

Tak, wiem, to może banał, o którym każdy wie. Ale jestem pewien, że trzeba powtarzać to sobie jak mantrę, żeby rezonowało w głowie każdego dnia. Dzieci rosną szybko, ani się obejrzymy, a wyjdą z domu. Nie straćmy tej szansy, którą otrzymaliśmy i dajmy im swój CZAS, najlepszy prezent pod słońcem. Powtórzę się, ale po raz kolejny przypomnę jedną z ważniejszych mądrości: NIGDY w swoim życiu nie powiesz – spędziłem zbyt dużo czasu ze swoimi dziećmi. 

“ROBISZ – NIE PŁACZ, PŁACZESZ – NIE RÓB”

Ten tekst z pewnością znają wszyscy Ci, którzy interesują się triathlonem i znają postać Marcina Koniecznego – MKON-a. Słowa jego babci można przełożyć nie tylko na trening. Jeśli coś robisz – nie narzekaj. Jeśli narzekasz – skończ z tym. Nie podpowiem “zmień pracę, weź kredyt”, jak nasz były prezydent w odpowiedzi na pytanie “Jak żyć?”. Ale czymkolwiek zajmujemy się w życiu, dążmy do tego, żeby robić to bez bólu, bez płaczu. Z doświadczenia wiem, że to w pewnych obszarach może to być szalenie trudne, ale na pewno nie jest niemożliwe. 

PISZ WSPOMNIENIA

Dla mnie swego rodzaju pamiętnikiem jest ten blog. Ale jestem przekonany, że każdemu z nas nie zaszkodziłoby, gdyby raz po raz spisał swoje myśli. Może to być kawałek ciekawej cząstki NAS za kilkadziesiąt lat, kiedy będziemy już się spełniać w innych życiowych rolach. Nasze dzieci czy wnuki czytające o tym co siedziało nam w głowie w wieku 20-30 lat..? To może być dla nich bezcenna pamiątka. 

RÓB COŚ DLA SIEBIE

Moim zdaniem to tak samo ważne jak to, żeby spędzać dużo czasu ze swoimi dziećmi. Bo kiedy często będziemy mieć świeżą, “wyzerowaną” głowę, naładowaną pozytywnie w dowolny, wybrany przez nas sposób, jestem pewien, że ten czas spędzony z dziećmi będzie lepszy. Będziemy chętniej okazywać swoje zaangażowanie, mając świadomość, że pozyskaliśmy siłę do tego z czegoś innego. Ja tak mam ze sportem, ktoś inny może czerpać energię z książek czy filmów. Ważne, żeby w rodzicielstwie być dla dzieci w 100%, ale nie całkowicie kosztem siebie, ale DZIĘKI sobie. 

UCZ SIĘ OD DZIECI PATRZENIA NA ŚWIAT

Tu chyba najlepiej będzie jak przypomnę fragment z innego mojego tekstu:

Myślę, że to właśnie dzieci są najlepszym dowodem na to, że człowiek jest z natury dobry. Chociaż to chyba za mało powiedziane. Bo jak się patrzy na te istoty chodzące niepewnym krokiem, potykające się co chwilę o kępkę trawy, ma się wrażenie, że to żywa, energiczna, biegająca dobroć przepełniona miłością od stóp do głów.

Dla dziecka z natury nie istnieje pojęcie wróg, nieprzyjaciel czy przeciwnik. Ewentualnie dorosły może swoją postawą wpłynąć na relację, w której będzie tym, którego dziecko się boi, ale nie mówmy dzisiaj o skrajnościach. Zastanawiam się tylko w którym momencie zanika u ludzi ta nieskażona konfliktem otwartość, która cechuje najmłodszych. Ta dobroć, która bije od nich na każdym kroku.

Kiedy dokładnie człowiek zatraca tę zdolność patrzenia na życie jak na dar, a na innych ludzi jak na potencjalnych przyjaciół? Mam wrażenie, ba!, jestem pewien, że dziecko może być takim małym nauczycielem, który mimowolnie, swoim zachowaniem, niewyobrażalną wrażliwością i nastawieniem do świata przypomina dorosłym co jest istotą człowieczeństwa. 

 

Dobrego roku dla Was!

 

Wojtek

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *