Gadki tatki

7 powodów do narzekania na RODZICIELSTWO

Dzieci zapewniają cały wachlarz uczuć, które są niedostępne dla bezdzietnych. Żaden wujek, ciocia czy przyjaciółka nie poczuje “tego czegoś” nawet do najbardziej kochanej pociechy siostry, brata lub przyjaciela. Tylko dla rodzica zarezerwowane jest ten wspaniały odcień miłości. Ten, kto dzieci ma, wie o czym mówię. Z drugiej strony social media kreują rodzicielstwo jako drogę usłaną różami. Idealne życie, które prezentują rodzime i zagraniczne instagramerki, zdaje się mówić: Twój plan dnia prawie się nie zmieni. Stylem życia, zdają się zaprzeczać, że mała, słodka i pulchna istotka nie odwraca go do góry nogami. Ja zaś uważam, że dziecko robi z życia mały armagedon. Dziś więc wyjątkowo trochę ponarzekam. 

 

1. Nieprzespane 3 lata z życia. 

Nie noc, nie dwie, nie osiem. Nieprzerywany sen nie istnieje przez pierwsze ok. 3 lata życia dziecka. Zmiana pieluszki, siusiu, piciu, am-am. Koszmar. A załóżmy, że masz pięcioro dzieci w odstępie 3 lat każde. To wtedy łatwy rachunek: 15 lat nieprzespanych. Brzmi jak dożywocie. Z drugiej strony na koncie 5 x 500+. Trudny wybór.

2. Wyrzuć kalendarz. Brak swojego planu. 

Trzeba pożegnać się z kalendarzem wg którego dotychczas planowało się wszystko od A do Z. A tu sobie gdzieś wyjedziemy, a tam sobie kogoś odwiedzimy itp. Jak ustalisz sobie ważną datę, ważne spotkanie czy wyjazd na którym bardzo Ci zależy, to masz jak w banku, że jedno z Twoich dzieci zachoruje dzień wcześniej. To nie pech. To przeznaczenie. 

3. Bałagan w aucie. 

Ok, znam jedną osobę, która mimo dwóch córek ma w aucie porządek. Jest nią mój kochany brat. Ale on jest z trochę innej planety, bo potrafi polerować auto 12 godzin. Ja też kiedyś miałem fioła na punkcie porządku w aucie i zabraniałem jeść czegokolwiek, a jak ktoś miał brudne buty to kazałem je zdejmować. Kiedy pojawiły się dzieci wszystko się zmieniło. W poniedziałek jest porządek, we wtorek już powrót do obecnej “normy”. Można się przyzwyczaić do piasku, brudnych progów, plamek od musików, pyłu chrupek itp. Myślę, że i Twoje Das Auto też nie będzie demonem czystości. 

4. Bałagan w domu. 

Ja mam tylko dwóch synów i ogarniamy jakoś sytuację, ale wymaga to codziennej mobilizacji. Nie wiem jakim cudem instagramowe gwiazdy mają na zdjęciach w domu zawsze sterylnie czysto, co najmniej jakby żyły w muzeum, ale to już osobna sprawa. W tym momencie odkryję Amerykę – myślę, że to fake life. Ale schodząc już na ziemię – co mają powiedzieć o porządku w domu rodziny z czworogiem lub pięciorgiem dzieci? Znajomi, którzy mają to szczęście twierdzą, że to już kwestia przyzwyczajenia. W pewnym momencie po prostu przestajesz ogarniać i musisz się z tym pogodzić. Ci sami, na pytanie: “Jak to jest jak Ci się rodzi piąte dziecko” odpowiadają: “To tak jakbyś tonął i ktoś Ci rzuca dziecko”. 

5. Koniec ze spontanicznymi wyjściami. 

A może byśmy poszli dzisiaj do kina? – to zdanie padało kiedyś często w naszym domu. Jednak kiedy się urodzi dziecko, to o wiele częściej  mówię do żony coś podobnego, ale wpisującego się w rodzicielskie realia: A może byśmy poszli dzisiaj wcześniej SPAĆ? Po pierwsze, zmęczenie wygrywa z rozrywkami, po drugie wyjście z domu to poważna operacja. Oczywiście, jeśli znasz jakąś dobrą duszę, która da się wykorzystać i zostanie z dziećmi na pstryknięcie palcem, to spoko. Zazdroszczę. W rzeczywistości jednak wyjście do kina stanowi wyzwanie niczym wyprawa w Himalaje. Paszport, wiza, pozwolenia, ubezpieczenia.  

6. Drzemki. 

Po obiedne drzemki? Zapomnij. O ile przy jednym dziecku można wykorzystać czas, kiedy ono idzie spać, o tyle przy dwóch (nie wspominając o większej liczbie) na pokładzie musisz mieć sporo szczęścia, żeby wycyrklować tak, żeby móc się zdrzemnąć w ciągu dnia. Tak czy inaczej, jeśli jednak Ci się uda, to nie w czasie, kiedy Ty będziesz miał na to ochotę, tylko w momencie kiedy ten mały terrorysta zaśnie Ci nagle na ramieniu ośliniając koszulę. 

7. Wyśpisz się. Po śmierci. 

To powiedzenie było mi niezmiernie bliskie przez pierwszy rok  życia pierworodnego. W punkcie pierwszym mówiliśmy o nieprzespanych nocach, ale warto dodać, że nawet jeśli noce są przespane, to przecież nie Ty decydujesz o której się obudzisz. Co za tym idzie, prawie nigdy nie wyśpisz się tak jakbyś tego chciał. Dodatkowo, z wielką dozą prawdopodobieństwa z Twojego własnego łóżka będzie wypychał Cię dwulatek, leżący na łóżku w pozycji człowieka witruwiańskiego.  O tak: 

 

 

Uff! Od razu mi lżej. Lecę z nową energią na dywan do moich kochanych synów. A Wy lubicie czasem ponarzekać? Może powiększycie moją skromną listę?

 

______________________________________________

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, to wpadnij też do naszej silnej ekipy na stronie na FB – KLIK !

INNE TEKSTY

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *