Gadki tatki

Ciąża to nie choroba? Chyba sobie kpisz.

– Przepraszam… – zaczyna nieśmiało młoda kobieta.

– Gdzie się Pani pcha? – pyta oburzonym tonem gość po 50-tce z brzuchem godnym szóstego miesiąca ciąży, wykładając właśnie na taśmę 6-pak Żubra. 

– Przepraszam, chciałabym skorzystać z kasy z pierwszeństwem dla kobiet w ciąży… – odpowiada zdziwionym głosem młoda kobieta w błogosławionym stanie.

– Ciąża to nie choroba! Z resztą nawet Pani nie widać za bardzo brzucha. 

– No tak, rozumiem, że Pan jest właśnie w ciąży i czuje się świetnie, ale nie wszystkie mamy to szczęście. To kiedy ma Pan termin..? – rozbrajająco odważnie odpowiada kobieta

 

Ciąża ciąży nie równa

Wierzę, że są kobiety, które przechodzą ciążę w doskonałej formie i nie narzekają absolutnie na nic. Prócz kilku nadprogramowych kilogramów i większego brzucha, ich życie się nie zmienia. Czują się w dalszym ciągu sobą, nie rezygnują z aktywności. Są pewnie i takie, które z energią biegają, ćwiczą z Chodakowską, latają samolotami, uprawiają Krav Magę. Nawet pozycja kruka w jodze nie jest im straszna.

Śledząc social media, w dziedzinie “aktywnych kobiet w ciąży” przodują wszystkie celebrytki i gwiazdy. Te same kobiety miesiąc po porodzie wrzucają na Instagram zdjęcia swojego płaskiego, idealnie umięśnionego brzucha. Wierzę, że takie jednostki istnieją, ale osobiście nie spotkałem żadnej. Może mam pecha, może wszystkie kobiety wokół mnie (jak to brzmi!) też mają pecha i nie przechodzą tego okresu bezboleśnie. Z moich obserwacji wynika raczej, że bardzo często LEKKO NIE JEST. 

Jednak może być ciężko

Dlatego kiedy słyszę rozmowę przytoczoną na początku wpisu, mam ochotę momentalnie: wstrząsnąć tym gościem, żeby wytrzeźwiał oraz pogratulować tej kobiecie, która nosi pod sercem nowe ŻYCIE. A przede wszystkim postarać się udowodnić, że ciąża bardzo często jest swego rodzaju CHOROBĄ. Nie tak dosłownie, nie oczywistą, ale jest stanem, kiedy to kobieta MUSI BYĆ szczególnie wspierana przez społeczeństwo. 

Wydaje mi się, że to idealny temat i teza do podjęcia właśnie przez faceta. Nie przez kobietę. Bo w tym aspekcie kobiety mogą być… nieobiektywne. Często trochę przesadzają w swych analizach i troskach, mają skłonności do użalania się nad sobą. Jednak będąc uczciwym, w porównaniu do facetów, którzy przy dreszczach i “gorączce” 37,3 podejrzewają u siebie chorobę tropikalną (tu akurat mam na myśli m.in. siebie i moją historię), to kobiety są ostatecznie w tym względzie ŚWIĘTE.  

Wiem, że różnie jako społeczeństwo reagujemy na kobiece “narzekania”, jednak w przypadku ciąży nie mam żadnych wątpliwości, że ten specjalny czas wymaga priorytetowego traktowania. 

W Imię Ojca… 

Jestem facetem, więc oczywiście mogę się jedynie domyślać, co czujecie przez te 40 tygodni. Domyślać, ale i obserwować. I z tych moich obserwacji wynika, że to niesamowicie wyczerpujący i stresujący okres. Nawet nie musicie nic mówić. Wystarczy spojrzeć, że czasami należy się Wam po prostu współczucie. 

Wiem, co mówię. Widziałem, że moja żona nie miała lekko. Dwie ciąże: poważne powikłania ciążowe, bezsenność, nudności, brak sił, migreny, nadprogramowe pobyty w szpitalu, cotygodniowe badania krwi, KTG itp. Można by książkę napisać. Były takie momenty, że autentycznie modliłem się, żeby po pierwsze lepiej się poczuła, po drugie, żeby ten okres 40 tygodni skończył się jak najszybciej, bo chyba oboje zwariujemy. Żona z powodu swoich dolegliwości, ja z powodu, że czułem jakby ktoś “zabrał” mi tę moją żywiołową i pełną energii Anię i podstawił kogoś innego. 

Oczywiste uciążliwości, jak trudności w dłuższym staniu w miejscu dotyczą już raczej wszystkich kobiet w ciąży. Podczas długotrwałego stania serce kobiety jest bardzo obciążone. Jej odporność spada do poziomu odporności małego dziecka. Środek ciężkości ciała ciężarnej przesuwa się, więc dużo trudniej jest jej utrzymać równowagę.(źródło: mamaginekolog)

Pan Janusz i starsza Pani Jadwiga

Dlatego jestem wściekły, kiedy obserwujĘ jak wielu ludziom brakuje empatii i dla których ciężarna to tylko jedna z wielu kobiet, niczym nie różniącą się od innych. Uważam, że jeśli nawet kobieta czuje się w danej chwili wręcz doskonale, to PRZYZWOITOŚĆ WYMAGA, aby automatycznie: ustąpić miejsca w komunikacji miejskiej, przepuścić w kolejce do kasy czy do badania krwi, zainteresować się kiedy źle się czuje. 

Przysłowiowy Pan “Janusz”, którego empatia kończy się na jego pępku, jak i Pani Jadwiga, starsza Pani, która jednak jak chce to potrafi pobiec za listonoszem niosącym jej emeryturę, powinni wiedzieć, że w momencie, kiedy w przestrzeń publiczną wchodzi kobieta z innym życiem pod sercem, to HIERARCHIA WARTOŚCI obywateli SIĘ ZMIENIA. I wtedy Pani Jadzia, mimo wieku, prawdopodobnie nie umrze, kiedy przepuści ciężarną w kolejce do badania krwi. A Pan Janusz nie nadwyręży sobie nóg, kiedy ustąpi jej miejsca w tramwaju. A nastolatka z paczką Pringelsów na taśmie nie straci miłości życia, kiedy spędzi w sklepie 5 minut więcej. 

O ile zwykle staram się panować nad emocjami, to będąc w sytuacji, w której ciężarna staje się w jakiś sposób niewidzialna dla innych ludzi – reaguję bez wahania. Tu nie ma co czekać, trzeba działać, bo czasami kobiety nie upominają się o swoje. A kto jak to, ale te przy nadziei, mają do tego pełne prawo. Bo nie troszczą się tylko o siebie, ale często może przede wszystkim o to bezbronne dziecko. 

I właśnie te DWIE wyjątkowe osoby powinny być objęte SZCZEGÓLNĄ OPIEKĄ przez całe społeczeństwo. Bez żadnych wyjątków. Nawet jeśli z zewnątrz wydaje się, że jej nie potrzebują. 

 

______________________________________________

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, to wpadnij też do naszej silnej ekipy na stronie na FB – KLIK !

INNE TEKSTY

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

1 Comment

  1. Cóż, zawsze jak czytam takie teksty to myślę tylko o tym, że osoby którym najbardziej by się przydało je przeczytać (czyli Pan Janusz i Pani Jadzia) nigdy tego nie zrobią. Bo ten przekaz powinien iść w mediach publicznych, a nie ma blogach, które i tak czytają tylko ludzie o podobnych do autorów przemyśleniach. Mi się nawet nie chce wspominać tego, co mnie spotykalo, gdy w ciąży chciałam skorzystać z kasy pierwszeństwa w jakimkolwiek sklepie. Za każdym razem były uwagi i wątpliwości czy aby na pewno jestem w ciąży (miałam rzeczywiście nieduży brzuch do samego końca). W tramwaju ustąpiono mi miejsca raz i był to mocno starszy Pan. Nigdy nie ustąpiła mi miejsca kobieta, o młodzieży to nawet szkoda gadać. Ja akurat dobrze znosiłam ciążę, ale jazda komunikacją miejską była jednak stresująca – najbardziej bałam się upadków i tego że ktoś na mnie wpadnie i uderzy w brzuch. A slogan “ciąża to nie choroba” jest bardzo szkodliwy, bo faktycznie jest tak, ze ktoś kto nie miał nigdy do czynienia z ciążą czy z ciężarną z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *