Gadki tatki

Co jest najtrudniejsze w rodzicielstwie?

Każdy z nas przeżywa rodzicielstwo na swój sposób. Różnie reagujemy na wyzwania, które przed nami stawia każdego dnia mały człowiek. Inaczej podchodzimy do wielu spraw związanych z codziennością w roli ojca czy matki. I to co wydaje nam się trudne, dla innych może nie stanowić absolutnie żadnego problemu.

Kiedy jednak zastanowię się co dla mnie jest najtrudniejsze w ojcostwie, nie będzie to ani zarwana noc, brudna pieluszka czy histeria dziecka. Nie będzie to zarysowany lakier, bałagan w aucie, częste przeziębienia i ząbkowanie. Dla mnie najtrudniejszym wyzwaniem i troską jest CZAS. W trzech wymiarach, które jednak finalnie zgrywają się w całość.

CZAS dla dziecka

O tym napisano pewnie już ze sto książek, a ja sam pisałem trochę w poprzednich wpisach, m.in. TU. Codziennie głowię się jak rozplanować sobie wszystkie obowiązki, żeby tego czasu dla dziecka było jak najwięcej. Nieustanne ustalanie priorytetów. Ciągła walka. Co, kiedy, gdzie, dlaczego. Ale po prostu chodzi o to, żeby spędzić z synem tak dużo chwil jak to możliwe, bo wiem, że w życiu pędzącym obecnie jak TGV, to “te chwile” będziemy wspominać najlepiej.

Dziecko potrzebuje nas,  uwagi, zaangażowania i wsparcia. Jako rodzice powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego jak niesamowicie ważną rolę odgrywamy w ich życiu. Dlatego trudna jest dla mnie świadomość, że w normalnym trybie pracy trzeba często nagimnastykować się, żeby tego czasu było odpowiednio dużo.

CZAS dla Ciebie

Tu zatrzymam się trochę dłużej. Bo to kwestia, która przysparza mi jeszcze więcej zmarszczek. Śmiem twierdzić, że “czas dla nas” jest tak samo ważny jak czas dla dziecka. To trochę paradoksalne, bo nie mamy go przecież za dużo. Ale, gdy jesteśmy niego całkowicie pozbawieni, trudno złapać równowagę. “Czas dla siebie” to takie ładowanie akumulatorów. Zwykle, żeby nabrać sił psychicznych (a przy okazji fizycznych) wychodzę na basen, siłownię lub rower. Rzadko kiedy robię to w godzinach popołudniowych, zwykle późnym wieczorem, kiedy mój syn śpi lub właśnie idzie spać.

Jeszcze 3 lata temu czas dla siebie zwykle rozpoczynał się zaraz po wyjściu z pracy. Był teoretycznie nieograniczony. Ale jako ojciec szybko zrozumiałem, że teraz priorytety są już z goła inne. Teraz na pierwszym miejscu jest syn, na drugim ja. Jednak, gdy zawsze siebie stawiamy na drugim miejscu (lub na ostatnim – w tej kategorii zdecydowanie przodują kobiety) to jest to krótka droga do frustracji.

Dlatego tak ważne są dla mnie treningi, zawody sportowe czy po prostu wyjście z kumplami na piwo. Bo dzięki temu mogę nabrać sił, zresetować się, odetchnąć od codzienności i pogadać z samym sobą. Endorfiny wydzielane po przebiegnięciu przez metę powodują, że energia do życia wchodzi na wyższy poziom. Poziom, z którego mogę tę energię przenosić na innych – np. syna.

W ten sposób dochodzimy do momentu, w którym można twierdzić, że “czas dla nas” to tak naprawdę również “czas dla dziecka”. Bo dzięki naszej równowadze wewnętrznej, nasze dziecko zyskuje zaangażowanego w swoją rolę rodzica, który nie frustruje się z byle powodu. Który zna sposób na produkowanie i gromadzenie energii, tak potrzebnej w naszym codziennym życiu.

CZAS… leci 

I na koniec ostatnia z trudnych odsłon czasu. Ciężko mi ustawić hierarchię “trudności”, ale gdybym miał powiedzieć co mnie najbardziej i najczęściej dołuje to te szybkie myśli, które przelatują mi przez głowę w najlepszych momentach rodzicielstwa – czas leci nieubłaganie. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, to małe dziecko naprawdę za chwilę będzie nastolatkiem, potem już dorosłym człowiekiem. I z pewnością każdy z nas zatęskni za okresem, kiedy nawet największy problem można było załatwić przytuleniem. Oczywiście, że będą inne zalety tego “dorosłego” etapu, ale co uderza, to myśl, że już nigdy nie będę dla mojego syna tak ważny jak w tej chwili.

Jako rodzice małych dzieci musimy nawzajem stwarzać sobie przestrzeń, aby każde z nas  (nie tylko jedno!) miało to chwilę tylko dla siebie. Niech to będzie choćby godzina tygodniowo totalnego odcięcia. Bardzo łatwo zapomnieć o sobie, gdy jest się rodzicem, w końcu jest tyle ważniejszych rzeczy niż moje potrzeby. Ale to bardzo niebezpieczna strategia, która może wyprowadzić nas na manowce. Manowce frustracji.

 

_______________________________________________

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go gdzieś za pośrednictwem mediów społecznościowych! Dzięki !

A jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK !

Zapraszam również do poprzednich wpisów, np.:

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

ŻYCIE PRZED DZIECKIEM. 5 RZECZY ZA KTÓRYMI TĘSKNIĘ.

 CZY OJCIEC ZAWSZE KOCHA TAK SAMO?

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI! 

i wielu innych!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *