Gadki tatki

Co zrobić jeśli facet nie ma laktacji…

Odnosisz wrażenie, że matka Twojego dziecka ma od początku lepszą relację z maluchem? Masz rację. Wydaje Ci się, że jako ojciec jesteś bez szans, aby stworzyć mocą więź z dzieckiem i stać się ważną częścią życia nowo narodzonego człowieka? Mylisz się. Nawet bez laktacji! 

Ojciec zawsze w cieniu matki?

Matka ma tę przewagę nad ojcem, że przez 9 miesięcy nosi pod sercem swoje dziecko, naturalnie przywiązując się do niego i już na tym etapie może tworzyć bliską relację ze swoim maleństwem. Po narodzinach kolejnym aspektem, w którym górują kobiety jest oczywiście czas. Czas z dzieckiem. Ojciec, jeśli wykorzysta urlop ojcowski od razu,  spędza w domu cudowne, ale szybko mijające 2 tygodnie, po czym gdy wraca do pracy, znika na większą część dnia. Wtedy kontakt z dzieckiem ogranicza się do kilku, krótkich godzin.

Kobiety mają jeszcze jedną zasadniczą przewagę. Coś do czego my jako faceci, nie jesteśmy stworzeni. I nie wiadomo jak bardzo byśmy tego chcieli, nie damy rady zastąpić w tym względzie kobiet. Nie, nie mówię tu o praniu i prasowaniu, jak pewnie pomyślała część z was, panowie. To by było okrutne. Prawdziwe, ale okrutne. Żart! Mam na myśli oczywiście karmienie piersią. Najwspanialszy dar, dzięki któremu dziecko zaraz po narodzinach otrzymuje tak potrzebną i trudną do zastąpienia bliskość i miłość.

A my co? Nie mieliśmy w brzuchu dziecka, nie mamy też szans na laktację (nawet jeśli dumnie pokazujemy napompowane na siłowni mięśni piersiowe).  Każdy więc przyzna, że jako ojcowie nie jesteśmy w łatwym położeniu. Tylko czy mamy odpuścić i pogodzić się z losem tego rodzica, do którego dziecko przytuli się zawsze w drugiej kolejności?

Trudny orzech do zgryzienia

Kiedy urodził się mój syn i dostrzegłem, że jestem na straconej pozycji, zacząłem kombinować. Co zrobić, aby jednak w jakimś stopniu dorównać żonie? Pomysł jest jeden i polecam go każdemu nowemu tacie. Niesamowicie prosty, ale jakże skuteczny. Należy podjąć się roli tego, który będzie USYPIAŁ dziecko. Chociaż z tym słowem mam pewien problem, bo kojarzy mi się z usypianiem zwierząt, a o to tutaj raczej nie chodzi. Bliższe mi jest określenie utulenie dziecka do snu.

Nie mogę być autorytetem w kwestii METOD usypiania dzieci, bo z perspektywy czasu wiem, że gdzieś tam popełniłem kilka błędów. Ale ten artykuł nie jest o sposobach zasypiania dzieci. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że obojętnie jak byście do tego nie podeszli, nawet takie zwykłe – niezwykłe regularne kładzenie dziecka spać przez ojca, może zdziałać cuda.

Stworzyć więź dziecka z tatą, jakiej potrzebują obie strony. Z jednej strony dziecko dostaje bliskość, bezpieczeństwo, ciepło, a z drugiej strony jako ojciec, z każdym dniem czułem jak bardzo potrzebny jestem mojemu synowi, jak co raz lepiej rozumiem jego gesty, miny, oddech czy płacz. I jak z każdym wieczorem co raz lepiej pojmuję jego osobisty język komunikacji. Codziennie ta bliskość między nami dawała mi odczucie, że w jakimś stopniu nadrabiam ten czas, kiedy nie ma mnie w domu. Kiedy jestem w pracy i większość dnia nie patrzę na syna, lecz w ekran komputera.

Z perspektywy czasu myślę, że tak naprawdę wieczór i noc to prezent i okazja dla nas, ojców. Możliwość, aby zbudować coś, czego często w ciągu dnia nie możemy z uwagi na naszą pracę. I to nie jest szansa jedna na milion, ale realna sposobność rozwinięcia relacji z dzieckiem wtedy, kiedy wydaje nam się to niemożliwe lub nielogiczne.

(Nie) tylko tata!

W pewnym momencie dochodziło do takich sytuacji, kiedy to ja stałem się “ekspertem” w kwestii usypiania syna. Kiedy raz po raz moja żona mnie wyręczała albo wyjeżdżałem na kilka dni w delegację – udzielałem jej swego rodzaju korepetycji co, jak i kiedy trzeba zrobić, żeby usypianie zakończyło się sukcesem. To trochę łechtało moją męską dumę, nie powiem. Bo to oznacza, że nawet bez laktacji, facet może być w czymś lepszy od kobiety!

I taki mały apel do Was, drogie Panie – zaufajcie swoim mężom, zachęćcie i kibicujcie. Z moich obserwacji wynika, że czasem to matki w pierwszej fazie “nie dopuszczają” ojców do zajmowania się noworodkiem. Wiem, że Wam przychodzi to łatwiej i gdy obserwujecie nieporadnych mężczyzn uznajcie, że lepiej się do tego nadajecie. Ale proszę Was – dajcie się nam wykazać! Od pierwszych dni.

Jestem przekonany, że czas, który poświęciłem synowi już na początku jego życia, długie wieczory, częste nocne pobudki, a przez to i dłuuugie noce z przygodami, procentują już teraz, kiedy G. za kilka miesięcy kończy 3 lata. Widzę, że ten fundament, który wybudowałem na samym starcie naszej relacji, jest cholernie mocny. Wiem, że jestem naprawdę ważny dla tego małego człowieka.

Dzisiaj nasze wspólne wieczory wyglądają zupełnie inaczej, bo przecież jesteśmy na zupełnie innym etapie. Czytam, opowiadam bajkę czy też wspólnie tworzymy jakąś historię. Ale w momencie kiedy przy zgaszonym świetle w pokoju słyszę:

– Tato, kocham Cię!

sprawia, że nieskromnie, ale z uzasadnioną pewnością siebie czuję, że wykonałem dobrą robotę. Wróć. Wykonuję dobrą robotę. Bo ojcostwo nie kończy się przecież na usypianiu, a dopiero zaczyna.

 

___________________________________________________

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go gdzieś za pośrednictwem mediów społecznościowych! Dzięki !
Zapraszam również do poprzednich wpisów:

>>> MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI!  <<<

 

A jeśli jesteś tu pierwszy Raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK ! Dzięki!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *