Gadki tatki

Czego boi się facet, oczekujący drugiego dziecka?

Kiedy w maju 2016 roku rodził się mój pierworodny, nie miałem pojęcia czego się spodziewać. Podekscytowanie mieszało się z wielką niewiadomą. Jak to będzie, co mnie czeka. Kim będzie mój syn. Teraz, po ponad trzech latach, jestem bogatszy o wiele ojcowskich doświadczeń.  Ale dziś po głowie chodzą mi kolejne myśli. Tym razem związane z synem, który od 8 miesięcy pływa w brzuchu mojej żony. 

Jak wspominałem we wpisie o wielodzietności, jestem przekonany, że chcemy mieć więcej dzieci niż zwyczajową “dwójkę”. Moje przeświadczenie nie jest spontaniczną, oderwaną od rzeczywistości myślą, tylko raczej długoletnią obserwacją dużych rodzin. Doskonale zdaje sobie sprawę z wszystkich “niedogodności” jednak plusów jest zdecydowanie więcej.

Dziś jednak stoję przed otwarciem kolejnej ojcowskiej bramy. Już za kilka tygodni przyjdzie na świat mój drugi syn. Wiem już jak przewijać, karmić i tulić do snu. Co robić, gdy noworodek przeraźliwie płacze. Jednak  mam ukrytą w sobie obawę przed tym, jak będzie wyglądało moje ojcostwo.  Już za moment będę tatą nie jednego, a dwóch chłopców. Czy wszystko w takim razie się podwoi?

MIŁOŚĆ

Kocham żonę, kocham syna, swojego ojca, brata i resztę rodziny. Każda z tych miłości jest inna. Wyjątkowa. I kiedy pomyślę o kolejnym potomku wiem, że i jego będę kochał nad życie. Już dziś przecież zbijam sobie piątki z brzuchem. Jednak czy mając dwóch synów nie będę któregoś z nich faworyzował? A może jednego z nich będę jednak kochał bardziej? Ufam, że nie i to tylko irracjonalne myśli. Tylko mojego starszego syna znam od podszewki, a ten drugi jest wielką niewiadomą.

Wydaje mi się, że narodziny drugiego dziecka to sprawa przełomowa. Może wiesz czego się spodziewać, jednak niczego nie możesz być pewien, gdyż to zupełnie nowy człowiek.

Czy miłość ojcowską można dzielić? Bez szkody dla żadnej ze stron? A może, jak powiedział mi kiedyś znajomy: spokojnie, miłość się nie dzieli, tylko mnoży?  Jako ojciec świadomy swojej roli, autentycznie zastanawiam się JAK to będzie. Co z tą miłością? (w kolejnym wpisie, już po narodzinach, rozwiewam swoje wątpliwości w tym temacie – Rodzicielstwo vol.2, czyli kiedy pojawia się drugie dziecko

CZAS

I to kolejny ważny aspekt, którego się obawiam. Jak ten czas, którego po pracy przecież nie jest zbyt dużo, podzielę tak, żeby ani Gutek, ani jego młodszy brat nie byli poszkodowani? Dobrze wiem, że budowania relacji z dzieckiem rozpoczyna się od urodzenia, dosłownie od pierwszych dni. Będę chciał zbudować i tę relację jak najlepiej. Z drugiej strony nie będę w stanie poświęcić mu tak samo wiele uwagi ile pierworodnemu, którego z kolei łatwo można nieświadomie odstawić na boczny tor.

Na chłodno myśląc, podejrzewam, że wiele z czynności, które wcześniej robiłem z Gutkiem, będzie można dzielić i nadal działać wspólnie. Jednak wciąż pozostaje ta niepewność – jak to będzie w praktyce. Kiedy młodszy będzie wymagał większej uwagi,  równocześnie nie będzie można zapominać o starszym?

Czy przez to, że młodszy nie będzie miał tak “cieplarnianych” warunków jak jego brat, zaowocuje tym, że nasza relacja będzie gorsza, niż ta wypracowywana przez ostatnie lata z Gutkiem? A może będzie tak samo dobra lub lepsza, bo ubogacona również relacją z bratem?

Te wszystkie pytania doświadczonemu rodzicowi mogą wydawać się śmieszne. Przecież większość z nas dorastała z rodzeństwem i raczej nie jesteśmy poszkodowani w żaden sposób. Jednak moje obawy prowadzą do jednej głównej myśli – jak będzie wyglądać moje ojcostwo przy dwóch synach. Z pewnością nie będzie łatwiejsze, ale czy będę umiał odnaleźć się w nowej roli i swoją miłość, czas i przykład przekazać równomiernie?

ŻYCIE

Jeśli chodzi o kształt naszej rodziny, która za kilka tygodni będzie miała już inny charakter – raczej nie mam obaw. W zasadzie nie mogę się doczekać. Zdaję sobie sprawę, że znowu czas wolny skurczy się do minimum. Powrócą stare obowiązki, trudne chwile, krótkie noce i zupełnie nowe wyzwania. Jednak przede wszystkim wiem, że nasze życie zostanie ubogaconego przez nowego człowieka, którego przyjdzie nam wychować.  Z resztą, czym byłoby nasze życie bez nowych wyzwań?

 

______________________________________________

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK !

INNE TEKSTY

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *