Gadki tatki

Czy ojciec zawsze kocha tak samo?

Co ja mogę wiedzieć o ojcostwie, a tym bardziej miłości do dziecka, skoro mój syn kończy niebawem dopiero 3 lata? Niby nic. Teoretycznie jestem ojcem-szczeniakiem. Z drugiej strony, gdy porównuje siebie “sprzed bycia ojcem” to jestem zupełnie innym człowiekiem. Dzieci zmieniają się tak szybko, tu każde kilka miesięcy to okres, w którym można zauważyć w sobie wiele zmian i mieć już “jakieś” pojęcie o co tak naprawdę chodzi w byciu tatą. Ale pewnie za kilkanaście lat, gdy przypomnę sobie początki tacierzyństwa, to cytując klasyka powiem: “You know nothing Jon Snow*” 

Początek

Każdy z pewnością ma swoją ojcowską ścieżkę, po której kroczy. Jak bardzo jest ona wyboista można się przekonać szczególnie na początkowym etapie rozwoju naszego dziecka. Zaraz po narodzinach. Zaskakuje nas wtedy wiele rzeczy, bo wszystko wydaje się nowe, nieznane, trudne albo dziwne. Ale jestem pewien, że nie tylko ja miałem doświadczyłem tego, że kiedy narodził się mój syn, którego przez 9 miesięcy mogłem tylko “dotykać” przez rozciągniętą skórę na brzuchu mojej żony, świat się dla mnie zatrzymał. W pewnym momencie wydawało mi się, że nawet zmienił kierunek obrotu. W jednej chwili były już nie jedna, a dwie osoby na świecie, które kochałem nad życie: moja żona i mój nowonarodzony syn. Bezwarunkowa miłość przyszła w jedną sekundę.

Przed narodzinami nie zastanawiałem się nawet jakie to będzie uczucie, bo było to dla mnie tak abstrakcyjne, że nie potrafiłem tego w głowie ogarnąć. Ale kiedy nowy członek rodziny wprowadził się ze swoimi dziwnymi wymaganiami (bardzo) częste,  pobudki w nocy, problemy z zaśnięciem i donośny płacz –  dużo się zmieniło. Kiedyś spałem jak kamień, a tu od razu budziłem się na każde jęknięcie syna. Nagle otrzymałem pokłady cierpliwości, czasu i wytrzymałość Iron Mana. Robiłem dla niego wszystko co mogłem, spędzałem każdą wolną chwilę.

Po roku

Kiedy dziecko dopiero co wstaje na własne nogi i zaczyna poznawać świat z nowej perspektywy, zaczyna się kolejny ciekawy etap dla rodzica. Nagle okazuje się, że trzeba w sobie wypracować kolejną funkcję – mieć oczy dookoła głowy. Biegać, być uważnym, nie spuszczać z oka. I tu moje oddanie nie było mniejsze niż wcześniej, a mam nawet wrażenie, że miłość rosła z każdym dniem, bo wydaje się wtedy, że dziecko codziennie bardzo się zmienia, rozwija, jest inne, co raz to kochańsze. I co raz bardziej “kumate”, na co chyba wszyscy czekamy. Szczególnie przy pierwszym dziecku czekamy na każdy kolejny krok rozwoju. Kiedy zacznie się uśmiechać do nas, prosić by wziąć je na ręce, kiedy samo z siebie się przytuli, kiedy da pierwszego buziaka. Tak bardzo oczekujemy tych momentów, gdyż są potwierdzeniem wzajemnej miłości ze strony tego małego szkraba. Chcemy, aby relacja była coraz bardziej pogłębiona i rozszerzała się na kolejne aspekty.

Miłość przez samodzielność

A jednak stosunkowo niedawno w mojej miłości do syna coś się zmieniło. Nie zmniejszyła się ona, jednak w pewien sposób ewoluowała. Zawsze o tym wiedziałem, ale jakiś czas temu jak nigdy wcześniej dotarło do mnie, że mój syn – Gustaw, za jakiś czas nie będzie już słodkim Guśkiem, tylko dorosłym facetem, który będzie musiał stawiać czoło wyzwaniom jakie postawi przed nim świat z jego problemami. Przecież moje dziecko, ta osobna jednostka musi być kiedyś samodzielna. Musi poradzić sobie w dorosłym życiu, które obawiam się, że przyjdzie szybciej niż nam się wydaje. Nie nauczy się samodzielności nagle, w wieku 12 lat, kiedy przez całe życie miało wszystko podstawiane pod nos. Wtedy będzie już za późno.

Dlatego staram się (choć pewnie żona jeszcze tego nie widzi), nie “zagłaskiwać” emocjonalnie syna tylko dawać mu obecnie taką miłość jaką potrzebują już “duzi chłopcy”, czyli kumaci trzylatkowie. Miłość już nie taką “niemowlęcą”, trochę ślepą, ale bardziej dojrzałą i na swój sposób mądrzejszą.

Widzę, że gdy dziecko zaczyna mówić, niesamowicie zmienia się relacja między rodzicami a maluchem. Bo nagle w pełni uświadamiasz sobie, że masz do czynienia z człowiekiem, który ma swoje zdanie, umie je wypowiedzieć, potrafi zrobić awanturę albo w uroczy sposób okazać swoje zadowolenie. I to na tym etapie widzisz jak ważny jest każdy kolejny krok ojcostwa. Że wszystko, co mówisz i czynisz, że każda decyzja wpływa w jakimś stopniu na rozwój tego sięgającego Ci do  pasa osobnika, którego z całą pewnością kochasz nad życie. Ale skoro kochasz, to tym bardziej trzeba zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności jaka spoczywa na nas rodzicach podczas wychowywania.

Jaki następny etap?

Dopiero niecałe trzy lata ojcostwa za mną. Wiem jednak, że każdy kolejny rok przyniesie nowe problemy, nowe wyzwania, nowe emocje. Podskórnie czuję, że bycia ojcem trzeba uczyć się całe życie. I przez całe życie miłość do dziecka będzie się zmieniać. Jestem pewien, że nigdy nie będzie mniejsza niż wcześniej, ale z całą pewnością będzie INNA niż wcześniej.

 

 

*You know nothing Jon Snow – to niezapomniany cytat przypisywany postaci Ygritte z epickiej powieści fantasy George’a R. R. Martina z serii Pieśń Lodu i Ognia, przeniesionej na ekrany pod serialowym tytułem Gra o Tron. “Dzika” powtarza tę sentencję do jednego z bohaterów sagi, uświadamiając go, że nic nie wie o prawdziwych trudach życia.

___________________________________________________

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go gdzieś za pośrednictwem mediów społecznościowych! Dzięki !

A jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK ! Dzięki!

Zapraszam również do poprzednich wpisów, np.:

JAK RADZIĆ SOBIE Z KOBIETĄ W CIĄŻY. PORADNIK DLA FACETÓW

JAK DZIECKO ZMIENIA LUDZI. 12 PRZYKŁADÓW Z ŻYCIA WZIĘTYCH. 

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI! 

i wielu innych!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *