Gadki tatki

DAJ JEJ ODESPAĆ, czyli rzecz o nocnych obowiązkach i porannych kawach

Pierwszy syn pokazał mi jak mocno można zachwycić się i pokochać rolę rodzica, a jednocześnie jak bardzo , bardzo wiele błędów można przy tym popełnić. Bo w rodzicielstwie, jak to w życiu, nic nie może być idealne. A już na pewno nie NOC… I wszystko co z nią związane, kiedy pod dachem masz kilkumiesięcznego wysysacza  mleka i energii. Małe dziecko, szczególnie pierwsze, to ogromne zawirowanie dla całej rodziny. Wtedy jedno jest najważniejsze – trzeba być w tym RAZEM. W różnym znaczeniu tego słowa. 

Przy Gutku, pierwszym synu, przeszliśmy przez wszystko: nocne usypianie w chuście, pobudki co 45 minut, rozpoczęcie dnia punkt 5:00, NIE zasypianie przy piersi i upieranie się, że “dziecko ma spać w swoim łóżeczku!'” itd. Generalnie nie było łatwo. I z perspektywy kilku lat widzimy na ile była to natura dziecka, a w jakim stopniu nasze błędy. Tak czy inaczej byliśmy w tym RAZEM. Plan na noc był taki, żeby każdy z nas (Żona i ja, no przecież nie Gutek 🙂 ) “wysypiał się” ciągiem chociaż te 4 godziny. I tak było, zmienialiśmy się sprawiedliwie i punktualnie niczym japoński pociąg. Ale summa summarum okazywało się, że i tak nikt z nas nie był wyspany. 

RÓŻNE ROZWIĄZANIA

Pojawił się Józek i nauczeni doświadczeniem wiedzieliśmy, że nie ma się już co upierać przy tym, że dziecko ma spać w swoim łóżeczku całą noc. Że nie trzeba usypiać go w chuście. Z racji tego, że J. zasypiał bądź podsypiał przy piersi, umówiliśmy się, że tym razem nocki przejmuje żona,  a ja ZAWSZE przejmuję dzieci od rana, czyli zazwyczaj punkt 6:00. 

Czy to jest sprawiedliwe? Trudno powiedzieć. Moim zdaniem niekoniecznie, ale skoro Żona sama zaproponowała takie rozwiązanie, z uwagi na to, że “woli mieć możliwość odespać rano, niż tak czy inaczej nie spać w nocy” (z uwagi na karmienie) to co ja mogę za to? Gdybym mógł, to chętnie bym ją wyręczył w karmieniu piersią, ale… no sami rozumiecie. 

Jestem pewien, że każdy ma swój system i nie będę namawiał na jakieś konkretne rozwiązanie. Samemu trzeba wyrobić swoje zwyczaje. Jeśli jednak jesteśmy w sytuacji kiedy to matka zajmuje się dzieckiem w nocy, a ojciec może pospać ciągiem 5-6 godzin (w zależności o której chodzicie spać, ja zasypiam niestety późno), to myślę, że byłoby dobrze choć w jakimś stopniu Jej to wynagrodzić. 

COŚ DLA NIEJ

Mimo, że słyszałem o takich przypadkach, kiedy facet nie z konieczności, a z wyboru nie zajmował się dziećmi ani w nocy, ani rano, ufam, że są to przypadki odosobnione. W każdym razie nie jestem w stanie pojąć, jak można zostawić ten cały wymagający obszar codzienności rodzicielstwa kobiecie. I potem spać spokojnie. Nie mieści mi się to w głowie i sądzę, że jak w wielu innych sprawach, jest to przejaw absolutnej niedojrzałości i braku empatii. Dla mnie taka postawa to zaprzeczenie miłości. 

Jesteście razem, macie wspólne dziecko, jesteście małżeństwem bądź nie. Podejrzewam, że znacie się dość dobrze. Przynajmniej wypadałoby się znać dość dobrze. 🙂 A skoro tak, to już nie będę podpowiadał w jaki sposób można zrekompensować kobiecie nocną pracę przy dziecku. Bo każdy szanujący się mężczyzna, który poważa swoje życie, powinien po prostu to wiedzieć…

Każdy facet, jeśli zna swoją kobietę, wie co sprawia jej przyjemność. Moja żona odsypia noc do 9:00 rano (w weekendy lub podczas epidemii) i przekazuje mi najmłodszego o 6:00. Widzę, że gdy  budzę ją zapachem świeżo zaparzonej kawy, mam pewność, że mimo ciężkiej nocy, zacznie dzień w dobrym humorze (a czego świat potrzebuje bardziej od uśmiechniętej kobiety?). Natomiast kiedy jeszcze wystarczy czasu na zrobienie małego śniadania i przyniesienie go razem z kawą do łóżka, to trudno będzie o milszy poranek. 

Z racji tego, że wystarczy mi 5,5-6h snu, staram się również przed snem doprowadzić do porządku dom, tak aby Ania nie musiała potykać się o naczynia z poprzedniego dnia i zostając w domu, kiedy ja idę do pracy, miała choć przez chwilę miłe, czyste otoczenie (do pierwszego wysypania kilograma mąki na środku kuchni przez Gutka). 

Oprócz tego warto pamiętać, że chroniczne niewyspanie jest po prostu niezdrowe i prowadzi do wielu chorób, w tym nadciśnienia, stanów depresyjnych czy problemów hormonalnych*. A tego to raczej nikomu nie potrzeba.

To wszystko co wymieniłem powyżej nie jest niczym nadzwyczajnym. Bo niby dlaczego miałoby być? Przecież to wspólne życie, razem podjęliśmy decyzje o małżeństwie i potomstwie. Dlaczego tylko jedna osoba ma ponosić te mniej przyjemne “koszty” rodzicielstwa? Mimo, że widzę jak wielu jest w dzisiejszych czasach fantastycznych, zaangażowanych ojców, to zawsze chciałoby się więcej. Chciałoby się aby taka normalność i oczywistość, kiedy na swój własny sposób dzielimy się obowiązkami, była naprawdę powszechna. A wciąż niestety dostaję sygnały, że bywa inaczej. 

DOBRO WSPÓLNE

Sprzątanie, kawa, śniadanie. To wszystko może z pozoru niewielkie gesty, ale wg mnie w oczywisty sposób mówiące “kocham Cię”, co sprawia, że kobieta może poczuć się doceniona. Może poczuć, że nie jest sama, że jej przerywany sen nie jest czymś oczywistym i nie wartym odnotowania. Życie składa się właśnie z takich elementów, kiedy ustalając pewne zasady współżycia, rodzinnych obowiązków czy zwyczajów, nie możemy patrzeć na czubek własnego nosa, ale na dobro wspólne.  Na to, że miło jest otrzymywać, ale przyjemniej dawać. 

I Bóg mi świadkiem, że to działa. Że w momencie, kiedy wzajemnie wspieramy się w rodzicielskiej codzienności, życie jest prostsze. I bardziej obfite w miłość. A czego RODZINA potrzebuje bardziej od MIŁOŚCI? 

 

Wojtek Nowak

_____________

*https://zdrowie.wprost.pl/medycyna/choroby/10183631/choroby-do-ktorych-moze-doprowadzic-notoryczne-niewyspanie.html 

 

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

O TYM, co sprawia, że mamy siłę NA WSZYSTKO

FACET ZAJMUJĄCY SIĘ DZIECKIEM TO HAMULEC DLA ROZWOJU CYWILIZACJI!

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

 

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *