Fundamenty

Fantastyczne OJCOSTWO i jak je znaleźć

To może być przełomowe dla niektórych facetów, więc usiądź wygodnie i czytaj. Zdradzę teraz sekret! Skrzętnie pilnowaną tajemnicę, skrywaną przed przyszłymi rodzicami (ojcami w szczególności)! Uwaga, odkrycie – świat dziecka, szczególnie tego malutkiego, różni się od świata dorosłych! Szok. Oczyma wyobraźni widzę jak zbierasz z podłogi szczękę. Dlaczego ironizuję?

Houston, mamy problem

Mam  wrażenie, że jest taka część ojców, która naprawdę tego nie wie lub nie może pojąć. Nawet trochę nie wysilają się, żeby być tatą “od początku”. Ostatnio w pewnym wywiadzie usłyszałem dwóch świeżo upieczonych ojców, którzy dzielili się odczuciami związanymi z pojawieniem się w ich życiu dziecka. Obaj stwierdzili, że nie mogą znaleźć wspólnego języka z kilkumiesięcznymi córkami. Pierwszy mówił, że po 3 minutach spędzonych z dzieckiem wyczerpują mu się pomysły na spędzanie wspólnie czasu. Po upływie tego magicznego czasu, nie wie co ma dalej robić. Drugi stwierdził, że ma podobnie i czeka tylko na moment, w którym będzie mógł poważnie porozmawiać ze swoją córką. Swoją wypowiedzią prezentowali obiegową opinię, którą można by podsumować: “nawiążę kontakt z dzieckiem, kiedy będzie bardziej kumate”. Szkopuł tkwi, że chyba tak się nie da!

Wejście w świat dziecka

Jeśli myślisz, że pewnego pięknego dnia obudzisz się rano i stwierdzisz: Tak to jest ten dzień, w którym nawiążę więź z moim dzieckiem… no to cóż. Muszę Ciebie zmartwić: to tak nie działa! Moment odpowiedni dla Ciebie, może przyjść za późno dla Twojego dziecka. Ale do meritum. Jeśli czegoś nie możemy zrozumieć, np. w pracy, to zwykle robimy wszystko, żeby jednak to wyćwiczyć. Czy nie warto zrobić tego samego z ojcostwem? Jeśli wmówię sobie, że nie wiem jak spędzić czas ze swoim dzieckiem, “Bo i tak nic nie rozumie i nie mówi, a tak w ogóle to się do tego nie nadaję!”, to faktycznie może być problem.

Moim zdaniem taką postawę można wrzucić w kategorię “lenistwo”. Spróbuj więc chociaż przez chwilę wejść w świat dziecka. Zrozumieć jego potrzeby. To, że nawet jeśli nie mówi – swoim zachowaniem próbuje powiedzieć nam wszystko co czuje. Taki już jego język. Język zrozumiały nie tylko dla matek, ale i dla ojców. Wystarczy chcieć go zrozumieć.

Nie mówi, lecz słucha

Moja relacja i komunikacja z synem nie zaczęła się dopiero kiedy zaczął mówić. Gdyby tak było, pewnie nie odróżniałby mnie teraz od przypadkowego przechodnia na ulicy. Moim sposobem na zbudowanie więzi i porozumienia z kilkumiesięcznym dzieckiem była, uwaga… rozmowa. Może to dziwnie brzmi, bo przecież on nie mówił. Ale ja miałem wrażenie jakbym naprawdę prowadził z nim dialog, jednak on odpowiadał nie ustami, a całym sobą.

To męska rzecz rozmawiać

Kiedy jechaliśmy sami autem, byliśmy w domu czy na spacerze – opowiadałem mu o wszystkim co robimy, będziemy robić, co czuję, a czasem nawet tłumaczyłem, dlaczego do niego mówię. Słuchał. Czasem miałem wrażenie, że czekał, aż coś do niego powiem. Był doskonałym słuchaczem (teraz czasem nie daje mi dojść do słowa). Po pewnym czasie jakoś naturalnie przyswoiłem jego język. Gesty, mimikę i zachowanie. Uświadomiłem sobie wtedy jak wiele taki maluch może i chce przekazać rodzicom.

To męska rzecz chustować

Ale relację można rozwinąć nie tylko przez taką “rozmowę”. Mamy dostępne wspaniałe narzędzie, z którego częściej korzystają matki, jednak stworzone jest również dla ojców – chusta. Kawałek materiału, który potrafi czynić cuda. Jeśli tego nie czujesz, to może tym bardziej spróbuj i przekonaj się, jak wiele znaczy i daje bliskość dziecka. Nie tylko jemu, ale i Tobie.

To męska rzecz usypiać

Podobnie jest z usypianiem. Odnoszę wrażenie, że w większości to zajęcie przejmuje matka. A szkoda. Bo wg mnie to czas stworzony dla ojców. Zwykle w tygodniu, w ciągłym biegu, po długich godzinach w pracy tata ma dziecko w zasadzie tylko przez chwilę. Kiedy jak nie właśnie wtedy możemy poświęcić czas dziecku? Więź, która tworzy się podczas wieczornego usypiania stanowi mocny fundament pod kolejne etapy w jego rozwoju.

Predyspozycje vs ciężka praca

Istnieje powszechne przekonanie, które podzielają również rozmówcy wspomnianego wyżej wywiadu, że “matka stworzona jest do zajmowania się dzieckiem”, dlatego ojcu jest ciężko to wypracować. Bzdura. Oczywiście, matkę łączy specjalna więź z uwagi na noszone w sobie przez 40 tygodni maleństwo, ale nie wmawiajmy sobie, że bez tego nie można zrozumieć dziecka. Jasne, czasami jest tak, że tata rodzi się z pewnego rodzaju talentem ojcowskim. Wszystko łapie od razu, potrafi zrozumieć alchemię rodzicielstwa w sekundę.

Ale Cristiano Ronaldo nie jest wielki jedynie dzięki talentowi, tylko głównie z powodu ciężkiej pracy jaką wykonał, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest. Potraktujmy ojcostwo jako swego rodzaju karierę, w której chcemy być najlepsi. Z takim podejściem możemy dokonać naprawdę wielkich rzeczy.  O ile nie każdy rodzi się z talentem piłkarskim, o tyle uważam, że każdy ma w sobie, czasem głęboko ukryty, talent do bycia ojcem. Trzeba go tylko wydobyć. Nie znam żadnego mężczyzny, który dziwi się, że nauka języka obcego zajmuje wiele miesięcy, albo nawet lat. Dlaczego więc nauka ojcostwa ma przyjść prosto? Przecież wychowanie małego człowieka jest o wiele trudniejsze niż przyswojenie gramatyki i słownictwa!

Chwile ulotne

Pewnych rzeczy nie nadrobisz. Jeśli myślisz, że będziesz mógł nawiązać z dzieckiem głęboką i ciekawą relację dopiero, kiedy skończy kilka lat, pozbądź się złudzeń. Dziecko potrzebuje nas, ojców, od początku. Potrzebuje naszego czasu, nierzadko poświęcenia, a zawsze miłości i zrozumienia. Potrzebuje nas tak samo jak potrzebuje matki. Bycie tatą nie zaczyna się od ciekawych rozmów czy wspólnych tematów. Zaczyna się z pierwszym krzykiem noworodka. Ojcostwo jest fantastycznym darem, tylko trzeba to zrozumieć. Odnaleźć swoją rolę i uwierzyć w siebie.

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *