Gadki tatki

Jak dziecko zmienia ludzi? 12 przykładów z życia wziętych

Dziecko zmienia wszystko. Wywraca nasze poukładane  życie do góry nogami, przeformułowuje nasze myślenie i podejście do życia. Uczy pokory oraz testuje nas do granic możliwości. Mój syn niedługo kończy trzy lata i ten jego zgoła dojrzały wiek skłonił mnie do przemyśleń, co dokładnie zmieniło się odkąd G. pojawił się w naszym życiu. Oto 12 punktów pod którymi podpisze się pewnie niejeden rodzic.

 

1. Nie jestem w stanie oglądać filmów, w których krzywdzą dzieci. 

Nie mogę. Zamykam oczy, przewijam albo rezygnuję z oglądania. Film lub serial, którego motywem przewodnim jest jakaś dziecięca tragedia, to nie dla mnie. Jeśli kogoś porywają, to automatycznie utożsamiam ofiarę z  moim synem. Obrazowanie patologicznych rodzin skłania mnie wręcz do przemocy. Mam wtedy ochotę dać w twarz  rodzicom, którzy są sprawcami tragedii dzieci. A, że trudno to zrobić, bo są tylko na ekranie, to poddaję się i wyłączam.

 

2. Pierwszy raz od podstawówki wiem gdzie stoją w sklepie soczki z rurką. 

Jeszcze do niedawna nie mogłem zrozumieć kto w ogóle kupuje te soczki. Kojarzą mi się tylko z dzieciństwem, zgrzewką jabłkowych napojów przysyłanych w paczce od wujka z NRD albo szkołą podstawową. Dziś już wiem po co, dlaczego i że dając dziecku najpierw trzeba włożyć mu rurkę do buzi, a potem kartonik do ręki. Nigdy odwrotnie.

 

3. Wiem dokładnie w którym Lidlu w okolicy są małe dziecięce wózki. 

Wcześniej nawet ich nie zauważałem. Dzisiaj potrafię nadrobić kilka kilometrów, żeby tylko znaleźć się w sklepie, w którym spokojnie będzie można zrobić zakupy – każdy z nas ze swoim wózkiem. Niestety zauważyłem, że małe wózki z chorągiewką cieszą się również powodzeniem wśród Pań 60+. Biada Wam emerytki!

 

4. Po 12 latach zniosłem embargo na jedzenie w samochodzie.

Byłem pedantem. Nie boję się tego powiedzieć. Zawsze w aucie miałem sterylnie czysto, nie jadłem, nie piłem, nie śmieciłem. Prawie nie oddychałem. Auto myłem co 4 dni. Po tym jak obecnie używa go głównie moja żona i syn – poddałem się. Syzyfowa praca.

 

5. Nie nastawiam budzika, bo wiem, że ktoś “nie pozwoli” mi zaspać do pracy.

Chyba, że muszę wstać o 4 rano, żeby zdążyć na samolot, ale to zdarza się kilka razy do roku. W pozostałe dni mam naturalny budzik, który sam wchodzi na głowę i krzyczy do ucha: “Tato, obudź się! Obudź się oczami!”.

 

6. Kierując autem, nie przekraczam maksymalnej dopuszczalnej prędkości (chyba, że słyszę z tyłu komunikat – “siusiu!”).

Jeśli kiedyś widziałeś idiotę w BMW pędzącego 160-180 km/h po drodze krajowej z prędkością max. 90 km/h albo w Poznaniu na Hetmańskiej 120 km/h – możliwe, że to byłem ja. Bogu dzięki, że nikomu nie zrobiłem krzywdy. No kretyn, idiota i bezmózgowiec. Tak mówię też dzisiaj o tych, którzy w ten sposób demonstrują swoje ego. Dzisiaj mam szacunek do przepisów, pieszych, rowerzystów i żona mi świadkiem – w 99/100 przypadków nie przekraczam prędkości. Nawet jak jadę sam. Tu nawet nie chodzi tylko o to, żeby jeździć bezpiecznie z dzieckiem, ale i bez niego. Mając w głowie ile Ty znaczysz dla niego, a ono dla Ciebie.

7. Polubiłem selfie.

Kiedyś nie mogłem się przełamać. Patrzenie w ekran i strojenie dziwnych min, sztuczne uśmiechy i inne rzeczy – nie były dla mnie. Dzisiaj za jednym podejściem robię 20 zdjęć i 20 różnych min, żeby z tego wybrać jedno, na którym mój syn i żona (i ja) wyglądamy najbardziej korzystnie. Taka słabość. Nie zmieniło się jedno nadal głupio czuję się kiedy robię selfie sam sobie.

8. Na parkingu przed Lidlem czy Ikeą sprawdzam czy samochody zaparkowane na miejscach “dla rodzin” mają zamontowane w środku foteliki.

Błogosławię te sklepy za ten dar z niebios. Parkując na tych miejscach czuję się jak VIP. Wychodząc z auta rozglądam się i szukam wzroku zazdrosnych kierowców, żeby zobaczyli, że “haha! Ja tu mogę stanąć a Wy nie!”. Ale kiedy widzę auto bez fotelika mam ochotę poczekać na kierowcę i zapytać dlaczego zajął miejsce dla Very Important Parent, czyli dla mnie.

9. Już doskonale wiem po co są msze św. “dla dzieci”.

Wcześniej na takiej mszy byłem raz. Czułem się jak na dworcu. Nie mogłem skupić na niczym. W uszach brzmiały wrzaski, jęki i płacz. Razem tworzyły bardzo słabe kazanie, które trudno wysłuchać do końca. Dziś wiem, że w kościele musi być miejsce również dla takiej szarej szarańczy.

 

10. Będąc w McDonald’s przy kasie proszę o balonik (jeśli nie ma ich wystawionych w lokalu).

Nawet jak wmawiają mi, że nie mają “zamykaczy” (jaki to problem?!), to proszę o sam balonik. Mam płuca to nadmucham. Jak twierdzą, że nie mają to zaglądam im za ladę czy czasem mnie nie okłamują.

 

11. Odkryłem, że funkcja selfie w telefonie służy również do zerkania czy dziecko usypiane na rękach już zasnęło.

No to chyba zna każdy komu dziecko zasnęło na rękach, ale nie wiedział jak sprawdzić czy śpi, bo głowa dziecka zwisała na ramieniu. Szybkie sięgnięcie do kieszeni, tryb aparat i już widzisz. Ja wiem, że lustro też by spełniało to zadanie, ale kto nosi w kieszeni lusterko?

 

12. Robię zdjęcia samochodom, które nie zostawiają na chodniku minimum 1,5 m miejsca dla pieszych.

Kolejna dziwna rzecz. Albo robię zdjęcia i wysyłam w odpowiednie miejsce albo podnoszę tylną wycieraczkę. A masz, chamie. A miejsce dla wózka z dzieckiem gdzie?

 

Zgadzacie się z niektórymi punktami? A może Wasza lista wyglądałaby zupełnie inaczej?

 

___________________________________________________

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go gdzieś za pośrednictwem mediów społecznościowych! Dzięki !

Zapraszam również do poprzednich wpisów:

CO ZROBIĆ JEŚLI FACET NIE MA LAKTACJI… 

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI! 

 

A jeśli jesteś tu pierwszy Raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK ! Dzięki!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *