Fundamenty

Jak facet może odstawić dziecko od piersi?

Karmienie piersią teoretycznie to domena kobiet. Jednak pośrednio dotyczy również nas, mężczyzn, bo przecież to NASZE dziecko jest karmione przez NASZĄ żonę. A skoro sprawa dotyczy dziecka (to chyba jednak sprawa dwojga osób…), to nie widzę powodu, żeby nie zainteresować się tym tematem, jako ojciec. 

KARMIENIE NIE DLA FACETÓW?

Na wstępie zaznaczę, że tekst jest osobistą refleksją i dotyczy sytuacji, kiedy kobieta karmi piersią, nie ma z tym problemu, a decyduje się odstawić w momencie, który uważa za słuszny. Nie mnie oceniać jak długo karmi matka, dlaczego nie karmi (są różne powody) albo czy ten sposób działa również kiedy stosuje KPI (Karmienie Piersią Inaczej).

Zacznę od bardzo kontrowersyjnego stwierdzenia, ale jednocześnie od najistotniejszej mojej tezy – karmienie piersią to nie tylko sprawa kobiety. Żebyśmy się dobrze rozumieli – oczywiście pod względem czysto fizycznym to jest obszar tylko dla kobiet, tak nas Bóg stworzył, ale jeśli chodzi o inne sprawy dotyczące karmienia… to nie jest już tak jednoznaczne. 

Chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi odstawieni dziecka od piersi W NOCY. I tu kolejne zastrzeżenie, niektóre matki decydują się karmić dzień i noc do samego odstawienia. I jeśli to świadoma decyzja kobiety, to nikt nie powinien w to wnikać. Ja chciałbym powiedzieć o przypadku, gdy decyzja o przestaniu karmienia w nocy jest etapem np. na drodze do zaprzestania karmienia w ogóle. I to właśnie kobieta komunikuje, że potrzebuje wsparcia.  To ważny etap, w którym mogą uczestniczyć również ojcowie, odgrywając przy tym znaczącą rolę. A więc, jeśli lubisz grać pierwsze skrzypce, to będziesz mieć pole do popisu. 

SCENARIUSZ Z ŻYCIA

W pewnym momencie moja żona wysyłała sygnały, że czuje, iż nasz młodszy syn, Józek jest gotowy do odstawienia w nocy. Widziałem jak zmęczona jest nocnym karmieniem, pobudkami co 45 min. Jego niespokojnym snem w nocy. Zobaczyłem, że to jest ten moment kiedy trzeba się zaangażować w proces karmienia, a w zasadzie w proces odstawienia. 

Zanim do tego podeszliśmy minęło trochę dni, czekaliśmy na jakiś weekend, aby móc spokojnie odespać w ciągu dnia, w razie czego. Jedna, druga sobota wypadły z jakiegoś powodu, a sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna, przynajmniej dla Ani. W końcu przyszedł dzień, w którym widziałem, że moja żona jest już tak wykończona, że za chwilę zemdleje. W takiej sytuacji nawet jeśli jest środek tygodnia, a jutro rano masz spotkanie służbowe, to sorry – trzeba powiedzieć DOŚĆ. Trzeba powiedzieć do żony – idź spać i odstawiaMY!

PANOWIE, DO DZIEŁA!

I wtedy trzeba się było wziąć do roboty. Rola ojca w nocnym odstawianiu jest w zasadzie banalnie prosta – kiedy dziecko się budzi, kobieta śpi, a facet wstaje i tuli dziecko. Przytula, “ziuzia”, generalnie robi wszystko, aby je w miarę szybko uspokoić, nie “dając” do karmienia mamie. Dlaczego MY, mężczyźni? Nie lepiej wtedy spać..? No… nie. Dla naszego świętego spokoju w przyszłości, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce.

Kiedy matka, która karmi dziecko piersią chce je w nocy TYLKO uspokoić, zamiast karmić – dziecko nie wie o co chodzi. Czuje zapach mamy, który kojarzy się z miłością i KARMIENIEM, ale nie może się “doprosić”. Jest skonfundowane. Wtedy raczej dobitnie i głośno daje po sobie poznać, że TO NIE TAK MIAŁO BYĆ. Myśli sobie raczej “dlaczego mama mnie nie karmi?”. I ciężko jest nad takim maluchem zapanować.

Dlatego właśnie potrzebny jest zapach i bliskość innej osoby, z którą dziecko jest związane. A kto może być lepszym przykładem niż OJCIEC? Myślę sobie teraz, że w tym momencie bardzo ważne może być codzienne, aktywne zaangażowanie w rodzicielstwo i znajomość własnego dziecka, bo wtedy nie dość, że nam, ojcom będzie łatwiej, to dziecku będzie przyjemniej koić się w objęciach kogoś, z kim jest bardzo związane. 

 

Nie wierzę, że mam jakichś idealnych synów (4-letni Gutek jest tego wybitnym przykładem!), ale w obu przypadkach scenariusz był podobny. Pierwsze “dzienne” karmienie przesuwaliśmy w zależności jak budzili się synowie. Najpierw był to trzecia, potem czwarta, aż w końcu 5:30-6:00 rano. Proces trwał kilka nocy, dzieci nie płakały jakoś bardzo długo (zazwyczaj w kilka-kilkanaście minut zasypiały ponownie). Tu ważna jest znajomość dziecka, bo każdy płacz jest inny. Czasami po kilku minutach wiesz, że będzie ciężko uspokoić dziecko na rękach – wtedy nie ma się co spinać i twardo stać przy założeniu, że MUSI SIĘ NAUCZYĆ. Nie w tym rzecz, aby sztywno trzymać się zasad. To dzieci, potrzebują wyczucia. 

Z mojego skromnego, bądź co bądź, doświadczenia, wynika, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Okazuje się, że dobre wyczucie matki, która określi, w którym momencie nocne karmienie faktycznie można odstawić jest kluczowe. Można karmić rok, dwa, trzy lata. Nie będę się licytował jaki czas jest najlepszy, bo nigdy nie karmiłem. To kwestia bardzo indywidualna. W naszym przypadku było to ok. 10-11 miesięcy (mówimy o nocy). I w obu przypadkach nocne odstawienie trwało 3-4 dni. 

DA SIĘ

Z perspektywy lat te kilka dni to pestka. Dziś może się wydawać wiecznością, ale wsparcie kobiety w tym procesie, w moim przekonaniu jest tak samo ważne jak codzienne dzielenie się wychowaniem (no bo przecież nie wsparciem w wychowaniu, o tym już kiedyś pisałem – np. TU). Pewnie nie zawsze kobieta życzy sobie tego, aby facet ingerował w ten obszar macierzyństwa/kobiecości, więc nie będę się wtrącał, ale jeśli tylko matka karmiąca czuje, że przydałaby się jej pomoc, to gwarantuję, że każdy ojciec może w tym momencie wykazać się w stopniu większym niż nam się wydaje. 

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *