Gadki tatki

Jak ugryźć PODWÓJNE RODZICIELSTWO?

Przed narodzinami mojego młodszego syna Józka, napisałem tekst, w którym dzieliłem się moimi obawami związanymi z pojawieniem się na świecie drugiego dziecka. Głowę zaprzątały mi myśli jak będzie wyglądać moje ojcostwo przy dwóch synach. “Z pewnością nie będzie łatwiejsze, ale czy będę umiał odnaleźć się w nowej roli i swoją miłość, czas i przykład przekazać równomiernie?”. Teraz już jestem mądrzejszy. Jak się okazuje jest to możliwe, ale w moim odczuciu – nie przychodzi to automatycznie. Przynajmniej nie na początku. 

Nie oczekujcie proszę poradnika jak zostać “cudownym” ojcem i synchronicznie rozwijać relację z 3,5 latkiem i jego nowonarodzonym bratem. Ja tylko, jak zwykle zresztą, chciałbym podzielić się spojrzeniem na kolejne wyzwaniem jakie stawia przed nami rodzicielstwo. I fakt – jest tak jak ktoś mi kiedyś wspominał, za bardzo nie ma czasu się nad tym zastanawiać w pędzie życia. Jednak gdzieś podświadomie, szczególnie na początku tej drogi, przetwarzałem sobie w głowie, czy aby moja aktywność rodzicielska nie faworyzuje któregoś z chłopców i nie powoduje, że kogoś zaniedbuję. 

NOWORODEK 

Nauczony doświadczeniem, jestem przekonany, że relację z dzieckiem tworzymy od początku. Od urodzenia. To dzięki bliskości fizycznej rozwijamy więź z nim. Dlatego zaangażowanie ojców “od kołyski” jest tak ważne. Potem, gdy dziecko zacznie już coś kumać, rozwój tej relacji będzie dla nas czymś naturalnym, pożądanym, z którego będziemy czerpać i przyjemność i wartość. 

Z kwestią pogodzenia czasu pomiędzy starszym i młodszym potomkiem na początku mnie nie ma większego problemu. Dziecko większość dnia śpi, je, śpi, je i tak w kółko. Można się nad nim zachwycać 24h na dobę. I powoli przyzwyczajać do nowej, powiększonej rodziny. W tym momencie starszy nie był choćby przez chwilę zazdrosny, bo sam wyczekiwał mocno brata. Ja jak zwykle od samego początku przejąłem kąpiele. To był dla mnie taki czas “sam na sam” z młodszym synem.

Kilkumiesięczny, COŚ KUMA

Kiedy przyszedł już moment, kiedy aktywność dziecka nie ogranicza się jedynie do spania i jedzenia, analizowałem w głowie w jakim stopniu poświęcałem czas starszemu, a w jakim młodszemu. Czy po równo, czy ten nie ma za mało, a ten za dużo? Może to głupie, ale osobiście nie byłem po prostu pewien czy robię to wszystko dobrze. 

I po jakimś czasie nauczyłem się obserwować. Gdy wychowujesz długi czas jedynaka, masz wiele czasu na analizę swojego rodzicielstwa. Jeśli dobrze znasz swoje dziecko, łatwiej będzie Ci odczytać jego emocje i nastrój, to co czuje i czym jest to spowodowane. Myślę, że drugie dziecko to trochę papierek lakmusowy Twojego dotychczasowego doświadczenia. Przydaje się wtedy dobrze wykorzystany wcześniej wspólny czas, dzięki któremu starszak łatwiej przyjmie to, że w danej chwili zajmujesz się jego rodzeństwem, a nie nim. To chyba wynika z wypracowania zaufania, które stwarza mu poczucie bezpieczeństwa. 

Na tym etapie, w momencie kiedy kładę Józka na matę, obok której Gutek bawi się klockami, z jednej strony poświęcam dużą uwagę młodszemu, nie zapominając jednak jednocześnie o starszym. Nie zawsze wspólnie się wtedy bawimy (choć często), ale myślę sobie, że chyba najważniejsze jest to, żeby obcując z dwojgiem synów jednocześnie, być dla nich obecnym nie tylko fizycznie, ale i duchem. Żeby ogarniać co się dzieje dookoła Ciebie. Żeby nie być zamknięty na jednego lub drugiego, komunikując np. “Nie teraz, teraz zajmuję się Józkiem”. Chyba nie tędy droga.

Nie ma co ukrywać, że taka różnica wieku jaką mamy (3 lata) jest bardzo komfortowa. Dzieci mają totalnie inne potrzeby i kiedy jeden chciałby pobiegać/pojeździć na rowerze/poskakać na trampolinie, to drugiemu wystarczy, że się do niego przytulisz/zrobisz śmieszną minę/podasz jakąś zabawkę. Zaś, gdy ten młodszy naprawdę potrzebuję uwagi, to starszy jest na tyle “dojrzały”, że potrafi na chwilę odpuścić. Podejrzewam, że w innych scenariuszach wiekowych jest inaczej. 

CHUSTA TWOIM PRZYJACIELEM

A co z relacją sam na sam? Z maluchem, do którego w ciągu dnia dociera tyle bodźców z zewnątrz? Dla mnie niezmiennie największą przyjemnością i najlepszym uczuciem z możliwych jest moment, kiedy mogę włożyć Józka do chusty. Nie dość, że pozytywnie wpływa to na jego rozwój, to dla mnie jest to najcudowniejszy sposób na bliskość z niemowlakiem. Ciepło, które przekazuje jest swego rodzaju przekazicielem całej masy pozytywnych emocji, które tworzą się w tym momencie w człowieku.

Na koniec chciałbym powiedzieć o pewnym niebezpieczeństwie. Gdy pojawi się drugie dziecko może nastąpić, zdawałoby się naturalny mechanizm, w którym ojciec całkowicie “przejmuje” opiekę nad starszakiem, gdy matka ogarnia młodszego. Oczywiście z racji karmienia piersią (jeśli jest ta możliwość) jest naturalne, że to kobieta więcej czasu poświęca niemowlakowi. Jednak to nie oznacza przecież, że dla ojca nic się “do roboty” nie znajdzie. Z żoną mieliśmy przegadany ten temat, jeszcze przed narodzinami Józka.  Budowa relacji z dzieckiem nie dzieje się od tak, nie spada z nieba, nie zaczyna się od kopania razem w piłkę. Zaczyna się od przecięcia pępowiny czy pierwszego wzięcia na ręce. Wtedy nie tylko bierzemy na ręce dziecko, ale i to nowe, kolejne rodzicielstwo, którym zostaliśmy obdarowani. Czy to pierwsze czy drugie czy kolejne dziecko – myślę, że każde potrzebuje zwyczajnie tego samego – naszej mądrej miłości. 

 

Wojtek Nowak

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

O TYM, co sprawia, że mamy siłę NA WSZYSTKO

FACET ZAJMUJĄCY SIĘ DZIECKIEM TO HAMULEC DLA ROZWOJU CYWILIZACJI!

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *