Fundamenty

Mam dość dzieci. Są ważniejsze sprawy.

Siedzę w rzędzie 67, miejsce H. Tuż przy przejściu, tak jak lubię. Obok mnie sympatyczna para Niemców wieku 50+. Podróżują ze swoimi dziećmi siedzącymi w rzędzie przed nimi. Kiedy rozglądam się po samolocie, ze wszystkich  stron otaczają mnie ludzie w drogich garniturach i garsonkach. Ze wzrokiem skierowanym w swoje Macbooki, wydają się być jakby wyjęci z serialu Suits. Z pewnością wśród nich znajdują się również ojcowie i matki. W wieku 30-40 lat. U większości z nich na tapetach znajdują się zdjęcia dzieci. 

Obecność

Nie trzeba być wścibskim, żeby to zobaczyć, bo dzielą nas centymetry. W zasadzie oprócz tego, że w podróż samolotem nie lubię ubierać się elegancko, nie różni nas wiele. Też właśnie piszę na laptopie. I też zostawiłem w domu żonę i syna. Nie będzie mnie tydzień. Dużo czy mało?

Jeśli spojrzeć na to z perspektywy, że zdarza się to tylko kilka razy w roku to chyba jest wszystko ok. Zresztą to jedyny aż tak długi wyjazd. Ale co jeśli wielu spośród tych rodziców siedzących teraz w samolocie ma pracę, która wymaga od nich ciągłych podróży i w zasadzie w domu są tak naprawdę gośćmi?

Praca ponad wszystko

Ten temat dotyczy jednak nie tylko nieustannie podróżujących służbowo ojców (myślę, że rzadziej matek), ale również tych, którzy wybrali życie w zasadzie osobno. Do pióra skłonił mnie konkretnie komentarz jednej z instagramowych blogerek, która dzieliła się swoimi emocjami związanymi z tym, że jej mąż “znowu wyjechał” i będzie musiała “przestawić się na inny tryb”, ale że “wspólnie zgodzili się na taki układ” itp. Widzą się raz na miesiąc, na kilka dni, a najdłuższa przerwa wynosi 5-6 tygodni. Oczywiście, że to ich decyzja, ale myślę, że zapomnieli o jednym – jeśli mają dzieci, taka decyzja powinna być podjęta również, a może przede wszystkim, z myślą o nich.

Czy praca jest dla nas taką “świętością”, skoro bardzo często stawiamy ją na pierwszym miejscu, spychając na margines tych, którzy w teorii powinni być dla nas najważniejsi? Czy ślepy pęd za pieniędzmi, samospełnieniem i wiecznym rozwijaniem kariery przysłania nam największą wartość, jaką jest rodzina? Nie wierzę w tłumaczenia, że “inaczej się nie da”, jestem zdania, że zawsze mamy wybór. Możemy żyć skromniej, mniej się rozwijać, wybrać inny zawód czy po prostu zabrać rodzinę ze sobą. Rozwiązań jest wiele.

TATO, gdzie jesteś?

W artykule “Rodzina vs. praca” poruszałem już kwestię i tak trudnej codzienności, kiedy pracujemy do późnych godzin popołudniowych. Ale co ma powiedzieć kilkuletnie dziecko, które swojego tatę zna głównie z rozmów na Skype, a kiedy już się widzą, to ojciec spełnia  wszystkie zachcianki (tak jakby chciał “nadrobić” stracony czas). Na co dzień to dziecko może co najwyżej pomarzyć o tym, żeby tata poczytał i ucałował je przed snem, bo po prostu większość czasu go NIE MA. Rodzic wiecznie nie obecny.

Pół-sierota?

Trudno wymagać, aby dzieciństwo spędzone w takim “systemie” nie miało pokazać swych negatywnych skutków w przyszłości. W relacjach międzyludzkich czy przede wszystkim w relacjach z kolejnymi pokoleniami. Rodzicielstwo to wielka odpowiedzialność. To nie zakup roweru, który w każdej chwili możemy odstawić w kąt jak nam się znudzi. Za olbrzymią odpowiedzialnością idzie jakże istotny fakt, że nasze decyzje nie mogą być podejmowane z myślą tylko o nas, naszej wygodzie czy pragnieniach. To takie paradoksalne, że ten krótki, intensywny i bardzo trudny czas dzieciństwa tak rzutuje na całe długie życie. Znacie ten  w kółko powtarzany motyw z filmów, gdzie dorosłe dzieci nawet nie dzwonią juz do swoich rodziców, nie odwiedzają ich, oddają bez mrugnięcia okiem do domów starców? Ja jednak wtedy nie oceniam dzieci, a rodziców! Bo takie zachowania  mają swoje konkretne źródła. Dzieciństwo pełne miłości, obecności i równowagi jest receptą na wspaniałą relację ze swoimi dorosłymi dziećmi. Gdy odzwyczaimy swoje dzieci od naszej obecności, to gdy dorosną tym bardziej nie będą jej potrzebować!

Żebyś nie obudził się z ręku w… nomen omen nocniku

MUSIMY myśleć o dzieciach, które nas potrzebują. Tu i teraz. Nie za kilka lat, kiedy już “się dorobimy gotówki i będziemy wygodnie żyć”. Nie potrzebują nadmiaru pieniędzy. Potrzebują naszej obecności i miłości. Bez tego ich rozwój emocjonalny będzie zaburzony. Jeśli jesteś facetem i myślisz, że relację z synem możesz zacząć kiedy on skończy 8 lat, a ty właśnie podjąłeś decyzję o powrocie do kraju czy zmianie pracy na mniej mobilną, to możesz się zdziwić. Bo bardzo możliwe, że tę decyzję podjąłeś 8 lat za późno.

Wielu mówi: “Dzieci nie znają innego życia, przyzwyczaiły się”. To śmieszne i smutne jednocześnie. Bo przecież można powiedzieć, że dzieci, które przyzwyczaiły się do krzyku w domu rozwijają się w dobrej atmosferze i nic im się nie stanie. A jak jest naprawdę?

Mam prawo oceniać?

Jeśli uważasz, że się mylę, do czego masz pełne prawo, powiem Ci dlaczego nie boję się o tym pisać. Sam, swego czasu, miałem propozycję pracy w Wiedniu i Berlinie, pewnie za lepsze pieniądze niż obecnie w Polsce. Ale jaki miałbym zysk z tego, że wyjechałbym do pracy za granicę zostawiający w kraju żonę i syna? Korzyści byłyby tylko finansowe. Ok, można do tego dołożyć doświadczenie, które potem wpisałbym do CV, ale czy rozwój kariery koniecznie ma się odbywać tak wielkim kosztem?

Na co dzień widzę jak bardzo czas poświęcony dziecku procentuje. Kiedy obserwowałem mojego syna podczas niedawnego pobytu w górach, widziałem doskonale, jak wiele dobra, które dostaje od mojej żony i od mnie oddaje on dalej. To nie jest przypadek. To plon, który “zbierasz” dając dziecku na co dzień miłość, w postaci Twojej ŻYWEJ obecności.

Każdy odpowiada za swoje życie i swoje decyzje. Warto jednak pamiętać o tym, że jako rodzic masz w domu najważniejszy “target” jaki masz do wykonania w swoim ziemskim istnieniu. To Twoje dzieci. Które jedyne czego naprawdę w tym momencie rozwoju potrzebują to mama i tata. Nie osobno, nie jedno z dwóch. Razem. I to NA TYM powinieneś być teraz najbardziej “sfokusowany”.

 

___________________________________________________

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go gdzieś za pośrednictwem mediów społecznościowych! Dzięki !

A jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK ! Dzięki!

Zapraszam również do poprzednich wpisów, np.:

JAK RADZIĆ SOBIE Z KOBIETĄ W CIĄŻY. PORADNIK DLA FACETÓW

JAK DZIECKO ZMIENIA LUDZI. 12 PRZYKŁADÓW Z ŻYCIA WZIĘTYCH. 

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI! 

i wielu innych!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *