Opinie

Moja żona siedzi w domu z dzieckiem i nic nie robi!

Kobiety “siedzące” z dzieckiem w domu mają raj na ziemi. Do ich obowiązków należy tak niewiele.  Nakarmić, utulić do snu no i może jeszcze przebrać pieluszkę od czasu do czasu. Z resztą – z tym pierwszym, na początku to w ogóle bajka. Przystawiają do piersi, maluch sobie ciumka, a one w tym czasie mogą  poczytać książkę lub scrollować facebooka.  A potem? Wprowadzasz BLW, rzucasz brokuła i dziecko karmi się samo. Nie wspomnę już o czasie drzemki. Wtedy i matka może sobie przymknąć oczy. No kto by tak chciał? Gdy kobieta odpoczywa na wakacjach pt. “Urlop macierzyński” ojciec musi chodzić “do roboty” i ciężko pracować na dom. To jest to równouprawnienie? No dobra, ale tak serio – każdy z nas zna kogoś kto tak właśnie myśli. 

Największym paradoksem stwierdzenia “kobieta siedzi w domu z dzieckiem” jest to, że tak naprawdę… z siedzeniem to nie ma za wiele wspólnego.  Mama małego dziecka raczej nie leży na kanapie z ciepłą kawą  i książką w ręce. Wykonuje właściwie wszystkie czynności, prócz… odpoczywania. Jeśli, ktoś myśli, że urlop macierzyński to naprawdę wakacje to są dwa wytłumaczenie: albo nawdychał się za bardzo smogu unoszącego się nad miastem albo za dużo naoglądał się filmów science-fiction. Jedno drugiego nie wyklucza.

Być kobietą, być kobietą!

Nie chcę generalizować, wrzucać wszystkich do jednego worka, bo nauczony doświadczeniem wiem, że to strasznie krzywdzące i niesprawiedliwe. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy świadomość rodzicielska rośnie, a nie maleje.  Nie da się jednak zignorować przekonania, które panuje w pewnych środowiskach, że ojciec, który jako jedyny przynosi do domu pieniądze, ma trudniej i gorzej niż matka, która zostaje w domu z dzieckiem. No przecież – “co ona takiego musi zrobić w tym domu, gdy ja użeram się z szefem, projekty się walą drzwiami i oknami, nie mówiąc już o ciążącej presji”. Tylko, że tak powie facet ograniczony intelektualnie. Nie boję się tego napisać. Bo pracować inaczej nie znaczy wcale lżej czy ciężej.

Opieka nad dzieckiem w domu, a praca zawodowa to dwie różne kwestie. Jednak obie mają swoją blaski i cienie. Z tą zasadniczą różnicą, że chodząc do pracy wykonujemy prace dla kogoś, a bardzo często efekty (prócz finansowych) nie mają wpływu na nasze życie. Zupełnie inaczej jest z wychowaniem dziecka, gdyż to jak wiele czasu mu poświęcamy, będzie owocować w przyszłości.  Nie odważyłbym się stwierdzić, że mam gorzej od swojej żony, zajmującej się w tym czasie synem w domu. No może w jednym aspekcie, dosyć oczywistym, mianowicie – może spędzić więcej czasu z naszym synem niż ja.

Matka, czyli nikt?

To samo jednak dotyczy kobiet, które z kolei deprecjonują rolę matki. Na artykuł z odważną, ale raczej wątpliwą tezą, trafiłem niedawno w Wysokich Obcasach – Kobieta nie może być partnerką jeśli nie pracuje zawodowo. Jeśli podejdziemy do tematu w ten sposób, dojdziemy do dość absurdalnych wniosków, że czas poświęcony dzieciom jest mniej wartościowy niż ten w pracy. Kształtowanie nowego człowieka ma przecież inną, nieporównywalną wartość.

Matka w opałach

Z relacji mojej żony, wiem, że  czas w domu jest bardzo różny. Kiedy jest piękna pogoda, dziecko idealne, a na kawkę wpadają przyjaciółki to bywa jak na wakacjach. Wtedy aż chce się organizować dziecku  kreatywne zabawy, chodzić na spacery, wygłupiać się, cieszyć się życiem i wspaniałym potomstwem. Ale są przecież momenty, kiedy dziecko totalnie nie chce współpracować, ma gorszy dzień lub źle się czuje.

I wtedy nie jest już tak kolorowo. Do tego dochodzi rutyna i brak dorosłego towarzystwa. Jeśli facetowi trudno to sobie wyobrazić, to polecam zaopiekować się kilka dni trudnym dzieckiem przez 9 godzin lub dłużej. Przecież niektórzy funkcjonują w chorych systemach pracy, kiedy korporacyjny średni czas spędzony w biurze wynosi 12 godzin.  Ale to są absurdalnie, nieludzkie i wyzute z uczuć mechanizmy, które trudno zaakceptować człowiekowi, który na pierwszym miejscu w hierarchii wartości nie stawia pracy, ale rodzinę. Moja żona odkąd zaczęła pracować na pół etatu, powtarza, że tam po prostu odpoczywa.

Praca inna niż wszystkie

Kiedy miałem okazję spędzić czas ze swoim synem w ciągu tygodnia, samotnie organizując sobie zajęcia – było to jak spełnienie marzeń. Ojciec i syn – przygoda czeka na nas z otwartymi ramionami. Cudownie. Jednak zdarzyło się i tak, że G. nie miał najlepszego dnia i czas spędzony z nim nie był sielanką. Wtedy wyobraziłem sobie co musi czuć kobieta zdana na siebie. Mierząca się ze swoimi słabościami, bezradnością oraz naginaną cierpliwością.  Czy można więc powiedzieć, że kobieta ma lepiej? Ona przecież też jest w pracy, której jednak “targetem” nie jest osiągnięcie najlepszej sprzedaży czy znakomicie ukończony projekt.

Praca z dzieckiem, wychowywanie go, stymulowanie jego rozwoju jest zgoła odmiennym fachem. Jest trochę jak operacja na otwartym sercu. Każdy Twój ruch ma wpływ na dalsze losy człowieka. Warto doceniać kobiety, matki, które z własnej woli zostają w domu i poświęcają czas swojemu dziecku. Dzięki ich bliskości maluchy mogą  rozwijać się w bezpiecznym środowisku i czerpać ze źródła bezwarunkowej rodzicielskiej miłości. Gwoli ścisłości są oczywiście matki, które nie potrafią stworzyć odpowiednich warunków do rozwoju swoich pociech. Jeśli  rodzic ogranicza się do przełączania dzieciom bajek na smartfonie, a na zły humor dziecka reaguje krzykiem, to faktycznie niech dziecko lepiej idzie do dobrego żłobka!

To procentuje

Skutek takiej pogłębionej relacji z dzieckiem, obserwuje na przykładzie mojej teściowej i jej licznego potomstwa. Jestem przekonany, że ta niesamowita więź i bliskość dzieci z własną mamą, wynika między innymi z tego, że ona właśnie “siedziała” z nimi w domu.

Nie istnieje gotowy przepis na dobre rodzicielstwo. Jedyny właściwy sposób na wychowanie małego dziecka. Warto pamiętać, że jeśli nie będziemy doceniać roli matki, która poświęca część swojego życia dla rozwoju swoich pociech, nie będziemy mogli tak naprawdę zrozumieć jaką niesamowitą wartością jest rodzina i co tworzy jej fundament.

 

Jeśli spodobał się Tobie ten tekst, będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnisz go za pośrednictwem mediów społecznościowych! Może jest ktoś kto również chciałby to przeczytać? Dzięki za to!

_________________

Powiązane tematy:

o telewizorze w domu pisałem już tu: Dlaczego nie warto mieć telewizora, a warto mieć “tamto!”

a o żłobku tu: Dziecko w żłobku – wybór czy konieczność?

A jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka na stronie na FBKLIK ! Dzięki!  🙂

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *