Fundamenty

O TYM, co sprawia, że mamy siłę NA WSZYSTKO

Chodź, wstań – żona wyciągnęła rękę i spojrzała z uśmiechem pełnym satysfakcji. Czułem, że  skrywa on dumę, z  jakiegoś genialnego pomysłu. 

Ale po co mam wstawać, nie mogę się skupić, nogi mam już wyciągnięte, jestem stary i nie będę wstawał – odparłem. 

No chodź! – uparcie powtórzyła żądanie.

Nie ma litości. Jak chcę to zwykle słucham żony, a jak nie chcę to sobie spokojnie leżę na OIOMie, więc wstałem. 

Ok, co teraz? 

Spójrz na swojego śpiącego syna, patrz na niego przez 10 sekund i od razu będziesz wiedział jak zacząć ten tekst. 

No ok… – spojrzałem na śpiącego tak słodko, że aż pachniało miodem, Józka. Podziałało. Żona jak zwykle miała rację. 

Łapię

Małe dziecko, niemowlę, taki kilkumiesięczny szkrab ma tę przewagę nad innymi ludźmi, że w zasadzie nie musi robić nic, żeby się nim zachwycić. Leży i pachnie. Czasami skórą niemowlaka, czasami przesiąkniętą moczem pieluszką, ale tak czy inaczej jest po prostu wyjątkowy. Gdy zaś zaczyna się do nas świadomie uśmiechać to już nasz świat staje na głowie. 

I kiedy nadchodzą momenty, w których organizm odmawia posłuszeństwa, bo przecież ile można spać przerywanym co 45 minut snem, kiedy są momenty, w których kończy się nam cierpliwość, bo przecież i ona ma swoje granice, to potem siedzę na kanapie, na brzuchu mój młodszy, dwumiesięczny Józek, który patrzy na mnie pozornie błędnym wzrokiem i kiwając główką, niczym pieski montowane w samochodach w czasach PRL, zaczyna się do mnie uśmiechać całym sobą. Jakby zobaczył kogoś, kto wzbudził w nim taką radość, że nie tylko usta, ale każdy milimetr jego skóry ma ochotę się uśmiechnąć.

Chwile

On się uśmiecha i w jednym momencie znika całe zmęczenie dnia codziennego. Zapominam o pracy (staram się to robić punkt 16:00, kiedy wychodzę z biura), zapominam o obowiązkach, o zadaniach zapisanych w aplikacji Todoist, o wszystkim co wydaje się w tym momencie tak istotne jak moja ocena z ZETPETÓW w szkole podstawowej 20 lat temu. Patrzę więc i ja na niego, stroję miny i wydaję dźwięki takie, że gdybym robił to na ulicy to spokojnie zamknęliby mnie na obserwacji psychiatrycznej.  

Ulotne

Jednak ani na chwilę nie zapominam, że to jedyny taki moment w życiu, kiedy to dziecko, takie niewinne, przecudowne, kochane, jest wpatrzone w nas, rodziców, jak w obraz. Odkrywa i tworzy swój świat z pomocą naszych reakcji, szczerego uśmiechu, dźwięków i całej gamy innych możliwości przekazywania mu naszej nieskończonej miłości. A nas zachwyca jak nic innego na świecie. Nic. Nie ma w tym momencie cudowniejszej rzeczy jaką możemy sobie wyobrazić. 

Moja żona, kiedy o tym rozmawialiśmy, przyznała, że świadomość ulotności tych cudownych chwil pojęła dopiero teraz, przy drugim synu. I dopiero teraz autentycznie cieszy się z tej każdej minuty niewinnego uśmiechu Józka i nie patrzy na niego przyciśnięta bagażem umęczonej nieprzespanymi nocami matki. Nie wkurza się, kiedy o 23 jeszcze nie śpi, bo wie, że to minie. Z jednej strony na szczęście minie, bo przecież ile można testować możliwości organizmu, z drugiej strony NIESTETY minie. Bo doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, o czym mówili nam nasi rodzice, dziadkowie czy znajomi z już starszymi dziećmi na pokładzie. Że jeszcze za tym zatęsknimy. Że to najwspanialszy okres. 

Jak ulotka

I ja wiem, że to czasami trudne. Ale podejście do życia polegające na przyjęciu tego z czym mierzymy się na co dzień, jako rodzice, za rzecz, która jest tu i teraz, która nie będzie trwała wiecznie, która ma swój bliżej nieokreślony, ale jednak koniec, sprawia, że z jednej strony bardziej doceniamy teraźniejszość, z drugiej strony łatwiej przychodzi nam zaakceptowanie tych wymagających okresów rodzicielstwa. 

Józek ma dopiero dwa miesiące, ale wiem już dziś, że za 10 lat chcę żyć ze świadomością, że każdy z tych cudownych tygodni rozwoju tego małego wielkiego człowieka przeżyłem na 100%. Że nie narzekałem zbyt dużo, nie patrzyłem na pobudkę o 3.30 jak na najgorszy wyrok. Że uśmiechałem się do siebie i do niego dużo. Zachwycałem się nim całym sobą. Głośno mówiłem KOCHAM. Bo przecież to wszystko sprowadza się do jednego. 

Do tej Wyjątkowej Miłości. 

 

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

FACET ZAJMUJĄCY SIĘ DZIECKIEM TO HAMULEC DLA ROZWOJU CYWILIZACJI!

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *