Dziennik osobisty

Łapię chwile

Czas do pracy. Zostały mi 3 minuty do wyjścia z domu. Syn na podłodze przed łazienką kątem oka obserwuje mamę, która zaraz chyba wejdzie do lustra intensywnie przesuwając po twarzy pędzle niczym Monet malujący Plażę w Pourville. Lecę jeszcze na górę po tygodnik i wracam po chwili. Naprawdę, nie minęło nawet 30 sekund. Widok, który zastał …

Fundamenty, Gadki tatki

A Ty co zrobiłeś dzisiaj dla swojego dziecka?

  Czasy, w których ojciec jest żywicielem rodziny i oprócz przynoszenia do domu pieniędzy zajmuje się tylko codziennym sprawdzaniem miękkości kanapy/fotela dzierżąc w dłoni piwo marki X odchodzą lub odeszły już do lamusa. Bogu dzięki! Bo jeśli jesteś typem, który przychodzi do domu po pracy, jęczy, że jest zmęczony, a na pieluchy patrzy jak na ufoludka …

Gadki tatki

9 przemyśleń początkującego ojca

Póki co jestem świeżakiem jeśli chodzi o ojcostwo, ale plany jakościowe i ilościowe mam konkretne 🙂 Po niespełna 10 miesiącach rodzicielstwa mogę jednak zrobić małą listę rzeczy, przemyśleń, doświadczeń czy rad które mogą zaskoczyć lub nie, ale pojawiają się w momencie narodzin potomka i w czasie późniejszym. Kolejność przypadkowa. Przeogromna miłość od pierwszego wejrzenia. Nie …

Dziennik osobisty, Gadki tatki

Gustaw Odkrywca i trochę o BLW

Jesteśmy już na tym etapie, że Gusiek od ok. 1,5 miesiąca raczkuje, wstaje, próbuje wdrapywać się na wszystko co jest w zasięgu jego wzroku. Czyli… na wszystko. Jak już mówimy o wstawaniu to mówimy oczywiście o podciąganiu się na nogi przy pomocy: szczebelków w kojcu, krzesła, fotela, stolika, uchwytów szuflad, wanny, szyby, nogi od krzesełka… …

Dziennik osobisty

To ten moment

Nie będę tłumaczył dlaczego tak długo nic tu nie pisałem i skończyłem na jednym wpisie. Możemy się umówić, że to dziś jest początek, ok? Początek bloga, bo z pewnością nie ojcowskiej przygody, który rozpoczęła się już ponad 8,5 miesiąca temu i nabiera rozpędu niczym Kamil Stoch na skoczni Planicy. Ciężko mi będzie skrócić wszystko to …

Dziennik osobisty

Początek.

2. maja 2016. Godzina 18.50. Pierwszy oddech prawie 4-kilogramowego Cudu, a zaraz potem przeszywające spojrzenie, które wydawało się mówić: “Eeej, o co chodzi, tak mi było ciepło, a teraz..? Ale w sumie… tu też jest dobrze :)”. Po 5 sekundach przytulony “skóra do skóry” do swojej mamy wyglądał podobnie jak ktoś, kto zziębnięty wrócił do domu, …