Fundamenty

Przemoc domowa nie jedno ma imię

Chyba każdemu normalnemu człowiekowi zagotowała się krew, gdy usłyszał o projekcie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Pierwsza moja myśl, gdy zobaczyłem news na jednym z portali: chyba czytam aszdziennik*! Jednak, gdy dyskusja przybrała na sile, poważnie zacząłem zastanawiać nad dwoma kwestiami. Dlaczego ten projekt był tak bardzo zły oraz czym tak naprawdę jest przemoc? 

Kto tu jest słabą płcią?

Odpowiedź  na pierwsze pytanie okazuje się banalnie prosta. Kontrowersyjne zapisy obnażały skandaliczne wprost założenie, które zamiast ofiar chroniło kata. Ofiarami przemocy domowej są w zdecydowanej większości kobiety i dzieci. Nie będę dywagował nad szczegółami i zasadnością prawnych regulacji. Kto chce może sobie poczytać, np. TU. Jednak kwestia, którą należy poruszyć, dotyka bardzo ważnego problemu. Dlaczego to mąż, ojciec, chciałoby się również powiedzieć – obrońca rodziny, wchodzi w rolę kata? Dlaczego krzywdzi swoich najbliższych?

Kultura od wieków pokazuje facetów jako tych męskich i silnych. Nikt im nie podskoczy. Samce alfa z mocnymi charakterami. Tylko niech was nie zmyli taki opis. Powiedzmy sobie wprost – mężczyzna, który używa swojej przewagi fizycznej jest po prostu… słaby. Prawdziwy facet z krwi i kości stoi na straży swojej rodziny. Nie tylko nie pozwala skrzywdzić jej innym, ale również sam tego nie robi!

Skoro widzimy siebie w roli silnych mężów, dumnych ojców, jako głowy rodziny, tych, których trudno złamać, to dlaczego na koniec okazuje się, że to właśnie mężczyźni są na tyle słabi, że posuwają się do przemocy wobec kobiet i dzieci? Jeśli uważamy siebie za takich “bogów męskości”, to pokażmy, że potrafimy panować nad tym najsilniejszym w naszych oczach, czyli… nad samym sobą!

Przemoc tylko fizyczna?

Przemoc w rodzinie nie dotyczy jednak tylko sfery fizycznej. Ona ma wiele odcieni, jest i taka, która odciska piętno “jedynie” w psychice. Pobite dzieci można rozpoznać po siniakach na ciele. A dzieci pobite psychicznie? Czy jeśli powtarzasz dziecku: “nie nadajesz się do niczego!” wyrządzasz mu mniejszą krzywdę niż fizyczny ból? Często to czego nie widać gołym okiem, stanowi ranę, która nigdy się w pełni nie zagoi.

W jednym z poprzednich wpisów (“Tata jest niemiły!”) pisałem o krzyku. O tym, jak wielka ciąży na nas, rodzicach, odpowiedzialność. Krzyk jest formą przemocy, która wpływa na kształtowanie  się psychiki naszego dziecka. Jeśli będziemy się w ten sposób komunikować, stworzymy zaburzone warunki do rozwoju naszych pociech.

Podobnie jest z poniżaniem i bezmyślną krytyką. Unikajmy stwierdzeń typu: znowu jesteś niegrzeczny!; czy Ty jesteś normalny?; Nie można na Tobie polegać, znowu to zrobiłeś! Starajmy się porozumiewać w sposób, który pokazuje nasz szacunek do dziecka, a nie jego brak. Bo podobne komunikaty, które kierujemy do dzieci, tworzą w ich głowach wyobrażenie siebie, jako beznadziejnej, nieinteligentnej i słabej jednostki.

Kara zamyka dziecko w sobie, powoduje niezrozumienie i lęk. Kary wymierzane impulsywnie tworzą mur między rodzicem, a młodym człowiekiem, który dopiero uczy się życia, testuje granice. Konsekwencja natomiast daje do myślenia, stwarza pole do dalszej rozmowy. Spokojna dyskusja z dzieckiem o problemie, pozwoli mu zrozumieć złe zachowanie.

Przemoc domowa, nie tylko ta fizyczna, to ludzka tragedia. Dowód na to, jak słaby może być człowiek, skoro posuwa się do krzywdzenia swoich najbliższych, a mężczyzna często tylko z pozoru jest silną jednostką. Mając tak wielki wpływ na młode umysły, nie możemy zapominać, że SŁOWA mogą ranić tak samo mocno jak czyny.

 

 

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, zapraszam również do polubienia strony na FB – KLIK ! 

________

*ASZdziennik – polski serwis internetowy o charakterze rozrywkowo-satyrycznym, publikujący teksty w formie zmyślonych newsów.

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *