Fundamenty

Samotne rodzicielstwo, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Zdaje się, że przywykliśmy już do stwierdzenia, iż rodzicielstwo jest trudne. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest dopiero rodzicielstwo w pojedynkę, wtedy gdy rodzic wychowuje dzieci samotnie. Rozwód, rozstanie czy śmierć, każde z tych smutnych wydarzeń niesie za sobą dodatkowy bagaż emocjonalny, który jeszcze bardziej podbija skalę trudności. Jestem szczęśliwym mężem, wychowującym syna razem z kobietą mojego życia, jednak w ostatnich dniach, poznałem na własnej skórze jak może wyglądać rodzicielstwo w samotności. Ten wpis dedykuję wszystkim tym, którzy kroczą w życiu tą niełatwą drogą. 

OJCO-MATKA

Jestem ostatnią osobą, która powinna wypowiadać się na temat samotnego rodzicielstwa, ale jednak znalazłem się niedawno w sytuacji, która chociaż w niewielkim stopniu pokazała mi namiastkę czym ono może być. Tydzień temu moja żona wylądowała nagle w szpitalu. Gdyby karetkę w której jechała, nie wiedząc kto jest środku,  widział nasz syn, pewnie krzyknąłby z radości, że słyszy syreny. Mnie jednak zupełnie nie było do śmiechu. Podejrzenia poważnej choroby, słabe wyniki, stres, niepewność.

Skoro żona w szpitalu, oczywistym rozwiązaniem było pozostaniem w domu z synem. Nie przerażało mnie to. Na co dzień pracując, jestem raczej nienasycony moim dzieckiem. Myślę, że i on jest związany ze mną równie mocno jak z mamą. Dzięki temu pierwszy tydzień bez Ani okazał się większym wyzwaniem dla mnie, niż dla niego.

Organizacja czasu z dzieckiem może się wydawać prosta dla ojca, który pracuje na cały etat. W takim układzie przecież trudno “zmęczyć się” maluchem. Jednak kiedy nagle wchodzisz w rolę ojca, matki, kucharza i pracownika jednocześnie – widzisz jak wiele energii to kosztuje. Do tego doszedł duży stres związany z niepewną diagnozą żony. Nie mogę sobie wyobrazić jaki dramat muszą przechodzić ludzie w trakcie rozwodów, rozstań czy śmierci drugiego rodzica. A przecież życie przynosi nam codziennie nowe emocje i wystawia na kolejne próby.

JA, SYN I JA

Gdybym miał wskazać, co było dla mnie najtrudniejsze podczas tego kilkudniowego nowego ojcowskiego doświadczenia, jednoznacznie stwierdziłbym jedno – SAMOTNOŚĆ. Zarówno samotność rodzicielska jak i ta “zwyczajna”, życiowa. Ta pierwsza dotknęła mnie po raz pierwszy.

Niby jestem takim silnym, zaangażowanym ojcem, który nie boi się nieprzespanych nocy, ząbkowania, humorów i brudnej pupy, jednak mam wrażenie, że samotność rodzicielska wymaga od nas czegoś więcej. Bo to taki stan, kiedy zdajesz sobie sprawę, że wszystko jest na TWOJEJ głowie i nikt ciebie nie zastąpi. Nikt nie pomoże w codzienności i w tym wszystkim, co przynosi życie z małym dzieckiem. Jesteś po prostu SAM. Nie chodzi mi o zmęczenie fizyczne, choć te z pewnością może doskwierać samotnym matkom.

Mam na myśli świadomość, że 24 godziny na dobę to TY i tylko TY odpowiadasz za swoje dziecko. Nikt nie przyjdzie wieczorem, aby je uśpić, nikt nie zajmie się nim chwilę, abyś spokojnie skorzystał z toalety. Jeśli nagle się źle poczujesz, to musisz się spiąć i działać. Jeśli myślałeś, że po intensywnym dniu syn zaśnie o 20:00 i będziesz mógł wreszcie na chwilę usiąść, a on godzinę później nawet nie chce wskoczyć w pidżamę, to musisz szybko zmodyfikować swoje plany i pogodzić się z tym, że jeszcze nie dziś. Może dopiero jutro wieczorem będziesz mógł odetchnąć. A może dopiero za dwa dni.

MULTIMATKING

Wierzę, że “multimatkingu” można się nauczyć. Z pewnością jest to trudne, szczególnie dla faceta, ale z biegiem czasu podejrzewam, że można się dobrze zorganizować. Wierzę, że tę niezliczoną ilość czynności i obowiązków, które trzeba codziennie wykonać samemu jako rodzic da się ogarnąć. Nie wiem czy da się jednak przywyknąć do samotności.

Śniadanie, ubieranie, klub malucha, zakupy, odwiedziny w szpitalu, wizyta w biurze, odbiór syna z klubu, obiad, zabawa, kolacja, a w międzyczasie  jedną ręką odpisywanie na pilne służbowe maile, bo mimo, że sytuacja awaryjna – w pewnych sprawach czasami w pracy nikt cię nie zastąpi.

Takie jest życie – pomyślisz. Tak, masz sporo racji. Ale kiedy dochodzi do tego dodatkowy stres związany z osobistymi problemami, to to wszystko nie może być łatwe. A przecież są matki, które wychowują dzieci SAME, pracują na cały etat i jeszcze chciałyby czasami zrobić coś dla siebie.

Czy w tym tekście chciałem trochę poużalać się nad sobą? Absolutnie nie! Zostałem sam z dzieckiem na zaledwie tydzień. Co więcej, uważam, że to doświadczenie było mi potrzebne i wiele dzięki niemu zrozumiałem. Jednocześnie pragnę pochylić czoło przed wszystkimi tymi, którzy w rodzicielstwie są sami. Nie wiem, co to znaczy żyć tak na co dzień. Wiem natomiast jedno  – jesteście Wielcy.

 

______________________________________________

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to wpadnij i zostaw lajka również na stronie na FB – KLIK !
Zapraszam do ostatnich wpisów

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

MATKA – CZŁOWIEK Z ŻELAZA

ŻYCIE PRZED DZIECKIEM. 5 RZECZY ZA KTÓRYMI TĘSKNIĘ

 6 ZDAŃ, KTÓRE WARTO MÓWIĆ DZIECIOM

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *