Gadki tatki

SZOK: PIELUSZKA NIE ZMIENIA SIĘ SAMA, czyli o męskiej dojrzałości

W dobie epidemii można trafić w różne ciekawe miejsca w sieci. W ostatnim czasie rzuciło mi się w oczy sporo  artykułów, opisujących w jak ciężkim szoku są mężczyźni, którzy nagle zorientowali się jak wiele rzeczy na głowie ma kobieta na co dzień.  “Sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi… lista jest długa”. Okazuje się, że niektórzy nie potrafią nawet włączyć pralki, nie wiedzą gdzie dzieci chowają kredki, jak zmienić pieluszkę, jakie mleko kupić dziecku, a na tabletkę z proszkiem do zmywarki patrzą jak na UFO.  Jeśli potraktujemy poważnie te przykłady (bo mi osobiście trudno w nie uwierzyć), które jednoznacznie pokazują życiowe nieogarnięcie osobnika męskiego, to wg mnie mamy do czynienia z dwoma problemami:  niedojrzałością facetów i “nieprzegadaną” relacją. 

Swego czasu napisałem bardzo chętnie odwiedzany tekst na blogu pt. “Moja żona siedzi w domu z dzieckiem i nic nie robi”. I wspomniałem w nim o tym, że sam mogłem się kiedyś przekonać jak wygląda dzień mojej żony, która opiekuje się w domu naszymi dziećmi (wtedy jeszcze tylko jednym): “Kiedy miałem okazję spędzić czas ze swoim synem w ciągu tygodnia, samotnie organizując sobie zajęcia – było to jak spełnienie marzeń. Ojciec i syn – przygoda czeka na nas z otwartymi ramionami. Cudownie. Jednak zdarzyło się i tak, że G. nie miał najlepszego dnia i czas spędzony z nim nie był sielanką. Wtedy wyobraziłem sobie co musi czuć kobieta zdana na siebie. Mierząca się ze swoimi słabościami, bezradnością oraz naginaną cierpliwością. (…) Praca z dzieckiem, wychowywanie go, stymulowanie jego rozwoju jest zgoła odmiennym fachem. Jest trochę jak operacja na otwartym sercu. Każdy Twój ruch ma wpływ na dalsze losy człowieka. Warto doceniać kobiety, matki, które z własnej woli zostają w domu i poświęcają czas swojemu dziecku.” 

I wszystko fajnie. Z niczego się nie wycofuję. Ten tekst mówił więcej o codzienności kobiet w domu podczas nieobecności ojca, a nie o domowych obowiązkach, z którymi każdy z nas musi się zmierzyć. Dziś mówimy o zgoła innej rzeczy. O WSPÓŁPRACY w małżeństwie/partnerstwie oraz o nieogarniętych życiowo facetach – z syndromem Piotrusia Pana. 

GDZIE PRZYCZYNA?

Jakkolwiek bym nie podszedł do tego tematu, ktoś może się poczuć urażony. Na co niestety nic nie poradzę. Najłatwiej byłoby powiedzieć za tłumem: “KOBIETY SĄ SAME SOBIE WINNE, ŻE MAJĄ TAKIEGO NIEDORAJDĘ!”. No i z jednej strony można pomyśleć: “w sumie racja, skoro tak sobie pozwalają albo nie dopuszczają facetów do pewnych obowiązków, bo twierdzą, że i tak sobie nie poradzi, to mogą dziękować tylko sobie za taki stan rzeczy”. No tak. Tylko to jest wg mnie spłycanie problemu. 

Bo NAWET JEŚLI codzienne obowiązki i opiekę nad dziećmi ktoś ma nieprzegadane i finalnie okazuje się, że 90% z nich wykonuje kobieta, to wina nie leży tylko po stronie kobiety. U niej leży 30% winy. Dlaczego tak? To bardzo proste. 

Zacznijmy od początku. Mężczyznę, który nie bardzo może odnaleźć się w rodzinnych zadaniach dnia codziennego, który przecież “pracuje tak dużo, że nie ma siły na nic innego”, ktoś wcześniej musiał wychować. A skoro wychował tak, że synek nie radzi sobie z najprostszymi rzeczami, ale potrafi za to unieść jakże “męskie” sprawy typu opłata rachunków, samochód, drobne naprawy, to ponosi 30% winy. Potocznie ujmowane “ogarnięcie” to nie tylko pewna dojrzałość nabierana z wiekiem, ale dojrzałość, której wzorce pokazują rodzice. 

Oczywiście, że nie wszyscy faceci, którzy dojrzewali bez prawidłowych wzorców, wyrastają na niedojdy. Takie stwierdzenie byłoby krzywdzące. Ale często łatwiej powielać schematy obserwowane w dzieciństwie niż wdrażać nowe, odpowiednie sobie. 

40% winy leży po stronie samca alfa. Tak, nie będzie to równy podział, bo nie może być równy. Jeśli facet ma dwie nogi, dwie ręce, jeden mózg i może dziękować Bogu, że jest zdrów jak ryba, to po pierwsze: nie widzę żadnego powodu dla którego nie mógłby zrozumieć, że życie nie składa się tylko z przyjemności. Po drugie: jeśli naprawdę uważa się za dojrzałego gościa, to nigdy w życiu nie pozwoliłby na to, żeby kobieta wyręczała go w różnego rodzaju obowiązkach “dla świętego spokoju, bo ja (kobieta) zrobię to lepiej”. Nie dlatego, że nie wypada, czy inne tego typu rzeczy, ale z szacunku do siebie i do niej. Powinien pokazać, że jest takim samym człowiekiem jak ona, który potrafi spełniać się w różnych życiowych rolach. 

ZWIĄZEK TO GRA ZESPOŁOWA, NIE INDYWIDUALNA

Tu nie chodzi o wielki heroizm. Tu chodzi o zwykłe nie-zwykłe codzienne życie, które dzieląc z drugą osobą musimy kiedyś sobie przegadać. Może chociaż po to, żeby w sytuacji kryzysowej, z jaką mamy do czynienia teraz, nie okazało się, że błądzimy jak dzieci we mgle. 

Nie będę tu wymieniał czym zajmuję się domu, a czym nie, w czym jest lepsza moja żona, a w czym ja. Tu nie o to chodzi. Przede wszystkim mam wrażenie, że mamy wszystko poukładane na tyle zdrowo, że nikt nie czuje się poszkodowany, że robi więcej niż drugi. Albo że na głowie ma “gorsze”, bardziej czasochłonne zadania. Życie nie polega na licytowaniu się kto daje więcej, ale bez realnej szerokorozumianej <obecności> w codzienności trudno będzie uniknąć konfliktów lub nieporozumień. Związek równa się współpraca. Współpraca równa się relacja. Bez żywej, przegadanej, ciągle rozwijanej relacji, związek to fikcja. Przynajmniej w moim rozumieniu. 

Dlatego jeśli już mówimy o niezaangażowanych w życie rodzinne mężczyznach, (których pewnie trochę jest, ale wierzę, że równie dużo jest facetów “normalnych”), to pamiętajmy, że problemy nie tworzą się same. Tworzą się z braku rozmowy, braku zainteresowania (takiego prawdziwego) drugą osobą, braku zaufania, jak również przez lata niedoczytanej do końca, już zakurzonej “książki” pt. “DOJRZAŁOŚĆ”. 

 

Wojtek Nowak

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

O TYM, co sprawia, że mamy siłę NA WSZYSTKO

FACET ZAJMUJĄCY SIĘ DZIECKIEM TO HAMULEC DLA ROZWOJU CYWILIZACJI!

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *