Fundamenty

WEEKENDOWE RODZICIELSTWO, czyli o nieobecnych rodzicach i opuszczonych dzieciach

Rodzice zwykle pieczołowicie przygotowują się do przyjścia na świat własnego potomka. Niecierpliwie odliczają dni do tej chwili. A gdy rodzi się to ukochane dziecko, następują bezcenne chwile zauroczenia, życie się przewartościowuje, a miłość do nowej istoty jest nieopisana. Jednak niektórzy po upływie 12 miesięcy zostawiają swoje maleństwo w żłobku na 10-11 godzin. Wiem, często nie da się inaczej. Ale czasami to kwestia wyboru, nie przymusu. 

“Nie da się nawiązać relacji z dzieckiem, które do domu wraca codziennie wieczorem, po ponad 10 godzinach nieobecności. Gdzie czas na zabawę, na życie rodzinne? Dziecko potrzebuje mamy i taty. Niestety czasem rodzice nie zdają sobie sprawy, jakie to ważne.”

To fragment  artykułu na portalu warszawa.wyborcza.pl, , który skłonił mnie do poruszenia tego problemu. Autor dotyka tematu warszawskiej rzeczywistości dzieci w przedszkolach i żłobkach, pozostawianych w placówkach na ponad 10 godzin każdego dnia. Myślę jednak, że to nie tylko problem stolicy, a całego “cywilizowanego” świata. Pisałem już kiedyś o długości urlopów macierzyńskich tutaj. 

Temat jest bardzo trudny i złożony, dlatego wyjaśnijmy sobie na początku, że wyrażając swoją opinię, nie wrzucam wszystkich do jednego worka, bo to nie byłoby uczciwe. Samodzielni rodzice, a w zdecydowanej większości matki, są absolutnie poza kategorią i niezbyt mądrze byłoby oceniać ich postawy biorąc pod uwagę arcytrudną sytuację, w której się znajdują. Podobnie jak przypadki, kiedy osoby naprawdę pracować muszą, bo po prostu nie miałyby co włożyć do garnka. Będę mówił jednak o innych przypadkach. O osobach, które po prostu nie chcą rezygnować z wysokiego standardu życia.

Mamo, tato, gdzie jesteście? 

Przede wszystkim odpowiedzmy sobie na pytanie czego potrzebuje dziecko w pierwszych latach swojego życia. Czy są to najlepsze zabawki, najbardziej atrakcyjne wakacje, spełnienie zawodowe rodziców i wielogodzinne (w domyśle: całodniowe) “interakcje” z rówieśnikami? Czy jednak jest to CZAS, bliskość, ciepło i miłość rodziców okazywana po przez czyny, a nie w sposób materialny? Dla mnie sprawa jest jasna.  

Wszelkie awanse, wysokie premie i poczucie przynależności do pewnej struktury społecznej nie mogą się równać z tym, co możemy dać dzieciom przez swoją obecność w ich życiu w większym wymiarze godzinowym niż tylko wieczory i weekendy.  A świadkiem takich “systemów” co raz częściej są pracownicy żłobków i przedszkoli. Najmłodsze dzieci, pozostawiane w placówkach we wczesnych godzinach rannych i odbierane wieczorem, 5 minut przed ich zamknięciem, to nie są jednostkowe przypadki. 

Co raz częściej mamy do czynienia z sytuacją, kiedy oboje rodziców pracuje na pełen etat lub więcej (smutna specyfika nie tylko finansowych korporacji), piastując dobrze płatne stanowiska w swoich firmach. W czasie kiedy oni zajmują się mnożeniem pieniędzy, ich dzieci zmuszone są przebywać poza domem praktycznie cały dzień. Zmęczone psychicznie i fizycznie, stęsknione za najważniejszymi osobami w ich życiu. To nie są domysły. Wystarczy zapytać pracowników przedszkoli jak destrukcyjnie wpływa na dzieci taki układ. 

Właściwy wybór

Ktoś powie, że inaczej się nie da. Że rodzice chcą dla dzieci jak najlepiej i to jest koszt tego, aby niczego im nie brakowało. Tylko, że granicę tego co jest koniecznością, a co zbytkiem można przesuwać do woli, nieustannie. Do momentu, w którym ostatecznie nie przystaniemy na chwilę i nie zastanowimy się – czy to naprawdę jest TEGO warte? 

Czy koniecznie trzeba mieć auto w leasingu, a najlepiej dwa, firmowe ciuchy, buty i kosztowne hobby? Czy koniecznie trzeba kupować duże mieszkanie na kredyt za 700 tys., w lepszej dzielnicy, ale wiedząc, że rata przez długie lata nie pozwoli nam na skrócenie czasu pracy lub przeformatowanie stylu życia? Czy te materialne rzeczy są dla naszego, odrywającego się dopiero od ziemi, malucha niezbędne do życia? Śmiem wątpić. To wszystko wybory. Większe lub mniejsze. 

Wyjście

Na rynku pracy mamy skrajności. Z jednej strony firmy, które swoich pracowników-rodziców dopieszczają atrakcyjnymi udogodnieniami (możliwość pracy zdalnej kila razy w miesiącu, firmowe przedszkole, krótszy wymiar pracy, dodatkowe urlopy itp.), z drugiej strony przedsiębiorstwa, dla których najważniejszy jest zysk i tabelki w Excelu. Zrzucając brutalnie na głęboki margines czynnik ludzki. Dlatego ciężko mówić jednoznacznie, że zawsze da się pokierować swoją ścieżką zawodową w sposób elastyczny, bez podjęcia odważnych kroków zmierzających do unormowania sytuacji życiowej i złapania zdrowego balansu. Ale warto spróbować.

JEŚLI TYLKO istnieje możliwość, że jedno rodziców może pracować w mniejszym wymiarze godzinowym lub może pozwolić sobie na bezpłatny urlop wychowawczy, to dlaczego tego nie zrobić? Dlaczego nie żyć skromniej? Może w innym mieszkaniu, może zdecydować się jednak na kilkuletnie używane auto? W zamian za to można dać dzieciom najlepszy prezent jaki mogą sobie wymarzyć, czyli naszą obecność, uwagę, bliskość i oddanie. Jestem przekonany, że za 20 lat NIGDY NIE POWIESZ, ŻE SPĘDZIŁEŚ ZBYT DUŻO CZASU ZE SWOIMI DZIEĆMI. 

A zbyt mało? 

 

______________________________________________

Jeśli tekst spodobał Ci się na tyle, że chciałbyś go udostępnić i podzielić się z innymi – WIELKIE dzięki!

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wpadnij również na FB – KLIK

INNE TEKSTY

 MOJA ŻONA SIEDZI W DOMU Z DZIECKIEM I NIC NIE ROBI

SAMOTNE RODZICIELSTWO, czyli rodzicielstwo LEVEL HARD

Rodzicu, TO minie! Czyli nadzieja dla młodych adeptów rodzicielstwa

 DLACZEGO PRAWDZIWY FACET NIE POWINIEN POMAGAĆ KOBIECIE PRZY DZIECKU?

PAPIEROSY, CZYLI JAK POWOLUTKU ZABIĆ WŁASNE DZIECI

z ojcowskim pozdrowieniem!

Comments

comments

czytaj również...

1 Comment

  1. Katarzyna Rembowska says:

    Wojtku Wspaniale ze o tym piszesz Opowiadaj o tym dalej i dalej to bardzo ważne sprawy to przyszlość świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *