Gadki tatki

Zwolnij. Dla siebie, dla rodziny.

Mamy to szczęście, że możemy czasem pojechać do rodziny na wieś. Jest kilka opcji, kilka wsi. Regularnie wyjeżdżamy na 1-2 dni i resetujemy się na łonie natury. W sierpniu trzy dni spędziliśmy w zasadzie w lesie, 80 km od Poznania, gdzie czas płynie jakoś inaczej. Wolniej, bez stresu, nikt nie goni, powietrze jest lżejsze, a ptaki to główny “hałas”, który dochodzi do uszu. Miałem wrażenie, że tego mi brakowało. Żeby odciąć się od codzienności w dużym mieście i złapać oddech w okolicznościach przyrody, które same do Ciebie mówią – slow down! 

Mam stosunkowo mało stresującą pracę, nie trzaskam nadgodzin, w domu jestem o 16:15. A mimo wszystko mam wrażenie, że życie z każdym rokiem nabiera tempa. Może nie ucieka przez palce, bo dobra organizacja to podstawa, ale mam wrażenie, że w tej codziennej rutynie coś tracimy. I nie chodzi o to, żeby od razu uciekać od cywilizacji jak bohater filmu “Into the wild”. Ale może czasami warto usiąść sobie na brzegu jeziora, na łące czy na mchu pośrodku lasu, spojrzeć na dzieci, które czerpią z tego pełnymi garściami i być z nimi i ze sobą samym TU I TERAZ. Nie uciekać myślami do spraw służbowych, obowiązków czy tego co dzieje się w świecie “wirtualnym”. Tego, że mam stary samochód i może by go zmienić, tego że “wszystko fajnie, ale wolałbym być w Chorwacji”. 

SPOKÓJ

Życie jest jedno i to od nas zależy czy będziemy skupiać się na rzeczach błahych, czy raczej na tym, żeby przeżyć je ciesząc się z każdego dnia. Z każdego dnia z żoną, mężem, dziećmi. Ze szczególnym naciskiem na tych ostatnich, bo to im wskazujemy swoje wartości. To od nas zależy czy będą widzieć ojca i matkę, którzy nieustannie gonią za “zawodowym spełnieniem” lądując w domu codziennie o 20:00 czy raczej rodziców, którzy zapewniają im spokojne życie i OBECNOŚĆ w nim nie tylko w weekendy. 

Może niektórzy pamiętają tekst, który napisałem prawie dwa lata temu, po mojej podróży do Rwandy. Jeśli nie, odsyłam do niego TUTAJ. Będę go pewnie wspominał w życiu jeszcze wielokrotnie, bo żadne Dubaje, Stany czy inne miejsca na świecie nie wywarły na mnie takiego wrażenia. Ludzie żyją tam w biedzie. Takiej biedzie, której większość z nas nigdy nie widziało na żywo. Dla nich Europa dobrobytu, w której żyjemy jest marzeniem. Istnym rajem. 

A my? W codzienności często zapominamy o tym, że znaleźliśmy się na Świecie tylko na określony czas. Nie będziemy mieć całe życie 30 lat, dzieci za chwilę nie będą już takie słodkie, ale zaczną dorastać, pewnie często w bolesny dla nas sposób. Doba nigdy nie wydłuży się do 30 godzin, a my nie będziemy co raz więcej siły na wszystko (choć życzę tego każdemu z nas). 

OTRZEŹWIENIE

Tak doszliśmy z opowieści o lesie do punktu, w którym trzeba zadać sobie pytanie czy to, jak prowadzimy nasze życie jest obecnie z pożytkiem dla Nas i naszej rodziny, czy raczej skutkiem ubocznym naszego zaangażowania we wszelkie zajęcia jest to, że nie starcza nam czasu i siły na to, żeby zluzować? Żeby regularnie przypominać sobie o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne? Żeby nie brnąc bezrefleksyjnie przez każdy tydzień, ale z przekonaniem ustawić sobie wartości, które pozwolą nam trzeźwo i z pełną radością patrzeć na każdy dzień w roli męża/żony i rodzica. 

To wszystko nie znaczy, że nie mamy być ambitni i nie powinniśmy mierzyć wysoko. W moim przekonaniu – wszystko jednak w granicach rozsądku. Te granice ustalamy sobie sami, ale często nawet nie czujemy kiedy je przekraczamy. A wtedy wpadamy w pułapkę, z której trudno wyjść. 

Dlatego sądzę, że tak jak mi potrzebne było w pewnym momencie otrzeźwienie, tak każdy człowiek powinien mieć w głowie taką “Rwandę”, która pozwoli trzymać w życiu balans. 

Comments

comments

czytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *